sobota, 5 grudnia 2015

1 ~~ Przecież żartowałem, matka by mnie zabiła, gdyby się dowiedziała o tym, że wysadziłem toaletę

             - Ale jak to w ogóle możliwe?
            Jason razem ze swoim przyjacielem, Josephem, siedzieli sami w przedziale w pociągu Express-Hogwart. Za parę godzin będą już w Wielkiej Sali na uczcie. Dwójka przyjaciół nie przepadała za podróżami pociągiem, jednak zbijali czas na omawianie przeróżnych tematów. Tym razem tematem była dziewczyna, która podobno była sobowtórem babci Jasona, Hermiony Malfoy z domu Potter.
            - Nie mam pojęcia... - mruknął Zabini. - Tak mi mama mówiła.
            - A skąd niby ona o tym wie?
            - Przecież mój wujek jest dyrektorem Hogwartu.
            - Ma to w sumie swoje plusy - odparł po chwili ciszy Joseph.
            - Racja, mam jakieś fory i mogę się wygłupiać jak mój pradziadek, James - mruknął szatyn, uśmiechając się pod nosem.
            - Fajnie masz... - Przyjaciel dostał z łokcia w żebro od Zabiniego. - Za co to?
            - Przecież żartowałem, matka by mnie zabiła, gdyby się dowiedziała o tym, że wysadziłem toaletę.
            - W sumie można spróbo...
            - Mogę się tutaj dosiąść? Wszędzie jest już pełno...
            Ślizgoni spojrzeli w kierunku wejścia do przydziału. W drzwiach stała młoda dziewczyna z lokowanymi blond włosami i z oczami o barwie mlecznej czekolady. Była szczupła i drobna. Po jej wyrazie twarzy można było rozpoznać, iż jest niepewna i nieco zestresowana.
            To musi być ona, pomyślał Jason. Naprawdę wygląda jak moja babcia.
            Nowoprzybyła i szatyn patrzyli na siebie w szoku. W dalszym ciągu nie mógł uwierzyć, iż Jean mówiła prawdę i naprawdę w tym roku szkolnym do Hogwartu będzie uczęszczała dziewczyna, wyglądająca tak samo jak Hermiona. Z wyjątkiem oczywiście kolorem włosów.
            - Jasne, siadaj - odezwał się brunet, chcąc przerwać tę niezręczną ciszę.
            Nastolatka przeniosła wzrok ku źródłowi głosu, jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, iż jest jeszcze jakiś inny chłopak wśród nich obecny. Zajęła miejsce obok niego i przyglądała się uważnie synowi Jean i Alexandra Zabinich.
            - Jestem Arianne Angelini - odezwała się po chwili.
            - Ładne imię, zgaduję, że w skrócie Aria - uśmiechnął się. - Ja jestem Joseph Jackson, a to...
            - Jason Zabini - urwał mu, mrużąc oczy i przypatrując się towarzyszce. - Ale dla ciebie pan Zabini.
            Jackson spojrzał na niego zdziwiony. Jego przyjaciel nigdy się tak nie zachowywał. W szczególności w stosunku do kobiet. Szarooki sam był zaskoczony. Nie poznawał samego siebie. Czuł. jakby ktoś za niego wymawiał słowa. Chyba obecność blondynki tak na niego zaczęła działać.
            - Na miano per pan trzeba sobie zasłużyć, Zabini.
            - To może coś opowiesz o sobie, Angelini? Kim są twoi rodzice? Jesteś czystej krwi? Po co przybywasz do Hogwartu? I dlaczego, do cholery, wyglądasz jak moja babcia, skoro nie masz z nią powiązania?! - Co każde zdanie podnosił głos coraz bardziej. Nie panował nad słowami, nad zachowaniem. Nad samym sobą.
            Brązowooka uniosła lewą brew delikatnie ku górze. Oparła łokcie o kolana, pochylając się w jego kierunku. Splotła palce i wbijała swój wzrok w pokerową twarz chłopaka.
            - Wiele o tobie i o twojej rodzinie słyszałam, Jasonie Draconie Zabini - burknęła. - Jesteś synem Alexandra i Jean Zabinich. Wnukiem Dracona i Hermiony Malfoy oraz Luny i Blaise'a Zabinich. Twój wujek, Harry Malfoy, jest dyrektorem Hogwartu, mężem Jasmine Malfoy z domu Finnigan oraz ojcem Katniss Malfoy. Twoja ciotka, Stephanie Cant wyszła rok temu za Stephana Canta, który ma serce twojej trzeciej siostry, Kai Malfoy. Jesteś prawnukiem Jamesa i Lily Potterów oraz Lucjusza i Narcyzy Malfoy. Masz również małą, dwuletnią siostrzyczkę, Thiffaney. Należysz do Slytherinu, a twój ulubiony przedmiot o lekcje latania, a w tym gra w Quidditcha. Coś jeszcze?
            Josephowi dosłownie opadła szczęka. Jason nie dawał po sobie poznać, iż zaskoczyło go to, ile ona o nim wie. A również skąd. Przecież dopiero pierwszy raz się widzą, a ona zna jego historię, a on o niej nie ma żadnego pojęcia?!
            - Zadałem pytanie, Angelini - warknął po chwili ogłuszającej ciszy.
            - Teraz, to pójdę poszukać innego przydziału - odparła, wstając. Odrzuciła loki do tyłu i wyszła.
            Chłopcy pośledzili za nią wzrokiem i spojrzeli na siebie.
            - No, no, no... To cię zgasiła stary...
            - Zamknij się, Jackson - burknął i spojrzał w okno.

            Jeszcze tylko parę godzin i będzie mógł się w końcu położyć i odciąć od rzeczywistości.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No! Nareszcie rozdział! Przepraszam, że tak długo to trwało... Dopiero wczoraj dostałam wenę i to w czasie lekcji Edukacji dla bezpieczeństwa xd
Teraz postaram się w miarę często pisać rozdziały... Choć zaczyna być coraz więcej nauki, więc nie wiem jak to będzie...
Ale historia idzie dalej! Nie przerywam jej :)
To do następnego razu kochani!

2 komentarze:

  1. Nowy tom czas rozpocząć! No i to w tak zaskakujący sposób! :* hahahahah już mi się podoba ta lasia.. tylko kto to u licha jest?! :o Czekam na kolejny rozdział! <3 pozdrawiam! *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej. Nieźle się zaczyna. Też jestem ciekawa skąd się wzięła ta dziewczyna. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, aby poznać ciąg dalszy tej historii. :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy