poniedziałek, 15 września 2014

Informacyjnie

Powiem wprost: Potrzebuję "przerwy" ...
Wena za bardzo nie dopisuje... Znaczy.. Wiem, co chcę napisać, te najważniejsze wydarzenia, ale muszę te rozdziały jakoś rozgałęzić, gdyż jeśli bym dała tylko te pomysły, to ta część "Zakazanej" (która jest ostatnią) miałaby 5 rozdziałów.. A planuję, by były chociaż 10...
Jak długo przerwa?
Chyba do świąt Bożego Narodzenia..
do tego czasu spróbuję skupić się bardziej na "Rodzinie Snape" , by do gwiazdki móc ukończyć opowiadanie... 20 rozdziałów planuję...
Nie wiem jak to wyjdzie.
Jeśli oczywiście przypisze mi wena na Dramione, to od razu biorę się za pisanie!
Ale jak to będzie, tego nie wiem...
No cóż..
Jeśli chcecie mnie śledzić, to zapraszam na ten czas na "Rodzinę Snape" :)
Pozdrawiam,
Kaja

czwartek, 28 sierpnia 2014

3 ~~ Wyprowadził się z Rafaelem do Kanady

                – Nareszcie przyszłaś, Kaja! Prawie się spóźniłaś!
                Do młodej Malfoyówny podszedł trzydziestoletni mężczyzna, Bryan Locthwood. Miał on czarne włosy oraz niebieskie, w odcieniu głębokiego morza, oczy. Jego ostre rysy twarzy znacznie go pomładzały. Podczas przesłuchań, panna Malfoy miała sympatyczne nastawienie do tego człowieka. Miała wrażenie, że gdzieś go już widziała… że go znała.
                – Miałam pewne… problemy – szepnęła cicho.
                – W porządku… A pan to? – spojrzał na Harry’ego.
                – Harry Malfoy. Starszy brat. Mógłbym usiąść na widowni?
                – Em… Pierwszy raz ktoś o takie coś pyta. Ale oczywiście.
                – Dziękuję… To jestem tu moja księżniczko. – Pocałował ją w czoło i poszedł w stronę widowni.
                – Dobrze, Kaja. Na scenie jest już Stephan. On oczywiście gra Michaela Cornew.
                Na podeście stał przystojny, brązowowłosy chłopak z szarymi oczami. Był jakoś rok starszy od Kai. Może był bardzo młody, jednak muskulaturę miał odpowiednio zbudowaną.
– Czyli prawie chłopaka od Jessici.
                – Dokładnie. Możecie chwilę ze sobą porozmawiać, by jakoś się zapoznać.
                Szatynka poszła do scenę. Stephan obecnie patrzył coś w swoim egzemplarzu z tekstem przedstawienia.
                – Hej – odezwała się uprzejmie. Spojrzał na nią. – Kaja Fione Malfoy… Gram Jessicę Collins…
                Uśmiechnął się lekko w jej stronę.
                – Czyli nas chcą sparować – powiedział, chichocząc. – Stephan Philip Cant.
                „Cant”… Od razu przypomniał jej się przyjaciel, z którym nie miała kontaktu bardzo długi czas.
                – Cant? To musiałbyś znać Andrewa…
                – Znam. I to bardzo dobrze nawet.
                – Masz z nim kontakt? – zapytała z nadzieją.
                – Od roku już nie. Wyprowadził się z Rafaelem do Kanady.
                – Kanada?... – szepnęła cicho z lekkim bólem.
                Dlaczego Andrew jej nic nie powiedział? Co mogła się właściwie spodziewać? Że przybiegnie do jej domu i powie, że wyprowadza się do Kanady z bratem? Co to, to nie.
                – Dobra! Zaczynamy próbę! Kaja! Ty z Frederiką, grającą Domenecę wchodzicie normalnie na scenę! – zawołał Bryan.
                Tak się właśnie zaczęła pierwsza próba.
~*~
                – Nikt ci nie kazał się nad sobą użalać – syknęła Kaja, jako Jessica.
                – A tobie nikt nie pozwolił przekroczyć tego terytorium – odwarknął Stephan, jako Michael.
                – Szkoła to szkoła! – zawołała.
                – Stop! – zawołał Bryan zniecierpliwiony. – Kaja! – Podszedł do aktorki. – Już ósmy raz! Mówiąc „szkoła to szkoła” musisz dać w siebie większą złość! Ile mam razy o tym mówić do cholery?!
                – Przepraszam… – szepnęła.
                – Jessica nienawidzi Michaela. Zrozum to. A nie, że będziesz robiła słodkie oczka do Stephena! Przerwa!
                – Proszę pana, ale Kaja… – zaczął Steph.
                – Pięć minut! Ani sekundy dłużej! – przerwał mu.
~*~
                Nalała sobie szybko do szklanki wody i się napiła, oddychając głęboko. Znów się poczuła słabo. Nie mogła jednak o tym nikomu powiedzieć. Po prostu nie potrafiła.
                – Nie słuchaj go… Już z nim raz współpracowałem… On taki jest. Najbardziej dla głównych bohaterów.
                – Ja się staram, Stephan… Aktorstwo to jest to, co chcę robić w przyszłości… Widocznie jestem kiepska…
                – Kaja nie mów tak… Mimo że to pierwsza próba i trwała ona jakieś 43 minuty, to widać, iż masz do tego ogromny talent.
                – Możliwe… – szepnęła, przymykając oczy.
                Kręciło jej się w głowie. Czuła się teraz słabo. A musiała za minutę wyjść z powrotem na scenę na próbę.
                – Kaja, w porządku? Zbladłaś bardzo…
                – Tak wszystko jest dobrze… Chodź… Bo jeszcze na nas nawrzeszczy, że nawet z przerwy się spóźniamy…
                – Możemy powiedzieć, iż kiepsko się czujesz…
                – Stephan nie. Nie zrobię tego. Chodź – powiedziała szybko, łapiąc go za rękaw i ciągnąc na scenę.
                Po kilku minutach, gdy Kaja polepszyła swoje wypowiedzi, musiała zemdleć jako Jessica.
                – Doskonałe zagranie! – zawołał uradowany Bryan.
                – Proszę pana, ale ona naprawdę zemdlała! – krzyknął przerażony młodzieniec, trzymając w ramionach Kaję, gdyż w przedstawieniu, Michael musiał złapać Jessicę.
                – Dzwońcie po lekarzy!
                – KAJA ! – zawołał Harry, podbiegając szybko na scenę. – Już dzwoniłem. Będą tu zaraz…

                Blondyn wziął swoją młodszą siostrę w ramiona i ją mocno do siebie tulił. Bał się o nią. I to bardzo. Było to zrozumiałe, wspominając, co się stało ze Stephanie. Po chwili przybyli medycy z Munga i wzięli dziewczynę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ile to pisałam? Parę dni :P Jest to dłuższe.
Wiem, może mało się dzieje, ale Was zaskoczę. Wytrzymajcie jeszcze trochę i przeżyjecie szok... No mam taką nadzieję xD
Poznajemy tutaj Stephana ;3 Ale daję wskazówkę, byście uważnie obserwowali Stephana oraz Bryana ;) 
Hue hue hue xD
Tak: Kaja ma pomysła xD
Pozdrawiam i weny!
Harry Potter - Delivery Owl