czwartek, 28 sierpnia 2014

3 ~~ Wyprowadził się z Rafaelem do Kanady

                – Nareszcie przyszłaś, Kaja! Prawie się spóźniłaś!
                Do młodej Malfoyówny podszedł trzydziestoletni mężczyzna, Bryan Locthwood. Miał on czarne włosy oraz niebieskie, w odcieniu głębokiego morza, oczy. Jego ostre rysy twarzy znacznie go pomładzały. Podczas przesłuchań, panna Malfoy miała sympatyczne nastawienie do tego człowieka. Miała wrażenie, że gdzieś go już widziała… że go znała.
                – Miałam pewne… problemy – szepnęła cicho.
                – W porządku… A pan to? – spojrzał na Harry’ego.
                – Harry Malfoy. Starszy brat. Mógłbym usiąść na widowni?
                – Em… Pierwszy raz ktoś o takie coś pyta. Ale oczywiście.
                – Dziękuję… To jestem tu moja księżniczko. – Pocałował ją w czoło i poszedł w stronę widowni.
                – Dobrze, Kaja. Na scenie jest już Stephan. On oczywiście gra Michaela Cornew.
                Na podeście stał przystojny, brązowowłosy chłopak z szarymi oczami. Był jakoś rok starszy od Kai. Może był bardzo młody, jednak muskulaturę miał odpowiednio zbudowaną.
– Czyli prawie chłopaka od Jessici.
                – Dokładnie. Możecie chwilę ze sobą porozmawiać, by jakoś się zapoznać.
                Szatynka poszła do scenę. Stephan obecnie patrzył coś w swoim egzemplarzu z tekstem przedstawienia.
                – Hej – odezwała się uprzejmie. Spojrzał na nią. – Kaja Fione Malfoy… Gram Jessicę Collins…
                Uśmiechnął się lekko w jej stronę.
                – Czyli nas chcą sparować – powiedział, chichocząc. – Stephan Philip Cant.
                „Cant”… Od razu przypomniał jej się przyjaciel, z którym nie miała kontaktu bardzo długi czas.
                – Cant? To musiałbyś znać Andrewa…
                – Znam. I to bardzo dobrze nawet.
                – Masz z nim kontakt? – zapytała z nadzieją.
                – Od roku już nie. Wyprowadził się z Rafaelem do Kanady.
                – Kanada?... – szepnęła cicho z lekkim bólem.
                Dlaczego Andrew jej nic nie powiedział? Co mogła się właściwie spodziewać? Że przybiegnie do jej domu i powie, że wyprowadza się do Kanady z bratem? Co to, to nie.
                – Dobra! Zaczynamy próbę! Kaja! Ty z Frederiką, grającą Domenecę wchodzicie normalnie na scenę! – zawołał Bryan.
                Tak się właśnie zaczęła pierwsza próba.
~*~
                – Nikt ci nie kazał się nad sobą użalać – syknęła Kaja, jako Jessica.
                – A tobie nikt nie pozwolił przekroczyć tego terytorium – odwarknął Stephan, jako Michael.
                – Szkoła to szkoła! – zawołała.
                – Stop! – zawołał Bryan zniecierpliwiony. – Kaja! – Podszedł do aktorki. – Już ósmy raz! Mówiąc „szkoła to szkoła” musisz dać w siebie większą złość! Ile mam razy o tym mówić do cholery?!
                – Przepraszam… – szepnęła.
                – Jessica nienawidzi Michaela. Zrozum to. A nie, że będziesz robiła słodkie oczka do Stephena! Przerwa!
                – Proszę pana, ale Kaja… – zaczął Steph.
                – Pięć minut! Ani sekundy dłużej! – przerwał mu.
~*~
                Nalała sobie szybko do szklanki wody i się napiła, oddychając głęboko. Znów się poczuła słabo. Nie mogła jednak o tym nikomu powiedzieć. Po prostu nie potrafiła.
                – Nie słuchaj go… Już z nim raz współpracowałem… On taki jest. Najbardziej dla głównych bohaterów.
                – Ja się staram, Stephan… Aktorstwo to jest to, co chcę robić w przyszłości… Widocznie jestem kiepska…
                – Kaja nie mów tak… Mimo że to pierwsza próba i trwała ona jakieś 43 minuty, to widać, iż masz do tego ogromny talent.
                – Możliwe… – szepnęła, przymykając oczy.
                Kręciło jej się w głowie. Czuła się teraz słabo. A musiała za minutę wyjść z powrotem na scenę na próbę.
                – Kaja, w porządku? Zbladłaś bardzo…
                – Tak wszystko jest dobrze… Chodź… Bo jeszcze na nas nawrzeszczy, że nawet z przerwy się spóźniamy…
                – Możemy powiedzieć, iż kiepsko się czujesz…
                – Stephan nie. Nie zrobię tego. Chodź – powiedziała szybko, łapiąc go za rękaw i ciągnąc na scenę.
                Po kilku minutach, gdy Kaja polepszyła swoje wypowiedzi, musiała zemdleć jako Jessica.
                – Doskonałe zagranie! – zawołał uradowany Bryan.
                – Proszę pana, ale ona naprawdę zemdlała! – krzyknął przerażony młodzieniec, trzymając w ramionach Kaję, gdyż w przedstawieniu, Michael musiał złapać Jessicę.
                – Dzwońcie po lekarzy!
                – KAJA ! – zawołał Harry, podbiegając szybko na scenę. – Już dzwoniłem. Będą tu zaraz…

                Blondyn wziął swoją młodszą siostrę w ramiona i ją mocno do siebie tulił. Bał się o nią. I to bardzo. Było to zrozumiałe, wspominając, co się stało ze Stephanie. Po chwili przybyli medycy z Munga i wzięli dziewczynę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ile to pisałam? Parę dni :P Jest to dłuższe.
Wiem, może mało się dzieje, ale Was zaskoczę. Wytrzymajcie jeszcze trochę i przeżyjecie szok... No mam taką nadzieję xD
Poznajemy tutaj Stephana ;3 Ale daję wskazówkę, byście uważnie obserwowali Stephana oraz Bryana ;) 
Hue hue hue xD
Tak: Kaja ma pomysła xD
Pozdrawiam i weny!

niedziela, 24 sierpnia 2014

2 ~~ „Just A Dream”… Już nachodzi Jessica…

                – Że co proszę?! Jaka białaczka?! – zawołał Draco.
                Kaja spojrzała to na medyka, to na ojca. Zbladła znacznie. Co jak naprawdę będzie miała białaczkę? Dlaczego akurat Hermiona miała coś podobnego, co „klątwa” Jean? Może to także jest coś związane ze zdarzeniem podczas wesela, gdy Narcyza usunęła napis z ramienia panny młodej? Było naprawdę wiele pytań bez odpowiedzi. A najmłodsza z rodzeństwa Malfoyów nienawidziła, kiedy nie znała na coś odpowiedzi.
                Może niebieskooka miała jakiś czas temu zasłabnięcia i zawroty głowy, jednak to chyba normalna rzecz w organizmie każdego człowieka. Czemu akurat musi być podejrzenie, iż ma raka krwi? To tylko zwykłe objawy zmęczenia.
                – Rak krwi. Musimy przeprowadzić badania.
                – Nie potrzebne mi są badania! – zawołała.
                – Od dawna masz krwotoki z nosa? – zagadnął lekarz.
                Kaja spojrzała na niego zdziwiona. Poczuła krew na swojej górnej wardze. Przyłożyła palce do ust, po czym przetarła pod nozdrzami krwistą ciecz. Leciała jej krew z nosa. Spojrzała na zakrwawiony palec, po czym przeniosła wzrok na każdego z członków rodziny. Jak to możliwe, że mogła mieć białaczkę?
                – To… To pierwszy raz… Mama miała krwotoki…
                – Czyli objawy raka krwi objawiają się już u właściwej osoby…
                – Ale co z mamą?!
                – Wypiszemy ją dzisiaj wieczorem. Proszę, panno Malfoy… Niech pani ze mną pójdzie…
                – Mogę pójść z kimś z rodziny? – spytała niepewnie.
                – Do Sali badań tak, ale do środka już nie…
                – Ja z nią pójdę – odezwał się Harry, kładąc dłoń na ramieniu młodszej siostry.
~*~
                – Jean…? W porządku?
                Alexander Zend Zabini, wszedł do kuchni, gdzie zastał swoją żonę siedzącą przy stole i ukrywającą twarz w dłoniach. Płakała. Spojrzała na niego załzawionymi oczami, po czym otarła mokry policzek.
                – Nie… Kaja ma białaczkę… Wykryli jej to…
                Podszedł do niej i po prostu ją przytulił do siebie bardzo mocno. Wiedział, że to jest trudne. Ostatnim razem w takim stanie widział ją wtedy, kiedy Draco przez cały rok był w śpiączce po wypadku przez nią spowodowany.
~*~
                – Nie rozumiem… Jak ona może mieć białaczkę? – zastanawiała się zdruzgotana Hermiona. – Kaja ciągle była zdrowa…
                – Takie choroby pojawiają się znacznie później… Ale to głupota, że w szpitalu może być tylko jedna osoba z rodziny przy pacjencie… Dobrze, że Harry się zgłosił na ochotnika. Widać, że mu zależy bardzo mocno na Kai…
                – A co jeśli podamy jakiś eliksir? – spytała z nadzieją.
                – To mugolska choroba… Na to nie podziała… Powinnaś o tym wiedzieć, skarbie… – szepnął Dracon. – Gdybym miał kontakt ze Snapem…
                Mionie nagle zapłonęła lampka w głowie.
                SNAPE!
                Kto mógłby pomóc nie kto inny, jak znany Mistrz Eliksirów, Severus Tobias Snape? Mieli już z jego rodziną styczność kilka razy. Jen utrzymuje kontakt z Niną (tak właściwie Kają) Snape. Snape’owie na pewno coś temu zaradzą. Nie ma innej opcji.
                Muszą uleczyć ich córkę.
~*~
                – Jak się czujesz?
                Harry patrzył na swoją siostrę zmartwionym wzrokiem. Siedział na skraju łóżka, na którym leżała. Była teraz strasznie blada. Słaba. Lekarze podłączyli jej kroplówkę, jednak coś to nie działało.
                – Źle… Harry… Wyciągnij mnie stąd… Mam jutro próbę…
                – Jaką próbę?
                – Teatralną… Przez miesiąc musimy już wszystko umieć na przestawienie pod tytułem „Just A Dream”… Dostałam główną rolę… Gram Jessicę… Nie mogę zawieść reszty ekipy…
                – Lekarz powiedział, że będziesz mogła wyjść, jeśli się poczujesz lepiej… Na siłach, by nie być podłączona do maszyn… – szepnął, patrząc na rurki dostarczające jej tlen.
                – Jutro się poczuję lepiej. Jestem tego pewna, Harry…
~*~
                Następnego dnia, Kaja Malfoy faktycznie czuła się już lepiej. Lekarze byli zaskoczeni, że jej zdrowie się trochę polepszyło. Miała wprawdzie ciągle białaczkę, jednak tak powiedział pracownik: Może wyjść.
                – Zawieziesz mnie od razu do teatru? Nie zdążę pojechać do domu i potem wrócić na próbę… Za dziesięć minut się zacznie, a czekać nie będą. Jeśli mnie nie będzie, na moje miejsce wejdzie ta wredna Julietta.
                – No dobrze siostrzyczko. To wsiadaj do samochodu – otworzył jej drzwi od pasażera, a kiedy usiadła zamknął, po czym ominął maskę auta i wsiadł na miejsce kierowcy – i jedziemy. Zapnij pasy.
                Jechali z jakieś osiem minut. Kaja cała szybkiego buziaka w policzek Harry’emu, gdy nagle się odezwał:
                – Będę siedział na widowni. Jeśli by się coś stało, będę przy tym i Cię uratuję.
                – Jasmine ma szczęście, że ma takiego męża – powiedziała z uśmiechem.
                Wysiedli z samochodu. Młoda Malfoy spojrzała na budynek.

                – „Just A Dream”… Już nachodzi Jessica… – szepnęła.
------------------------------------------
Wiem, krótkie!
Ale przez ten miesiąc teoretycznie nie było mnie w domu..
Powiem, że będą krótsze rozdziały.
Może niekiedy będę zaskakiwała dłuższymi...
Jeśli mi się uda, to rozdział 3 będzie jeszcze we wakacje!
A jeśli nie: Chcę do szkoły XD
Nie wiem kiedy będzie rozdział na RS ... Ale już mam napisany jeden fragment ;3
Pozdrawiam,
Kaja.
Harry Potter - Delivery Owl