wtorek, 11 sierpnia 2015

Przeprosiny...

Jeśli obejrzycie ten filmik (CAŁY!) to będziecie wiedzieli o co chodzi...


Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Wasza Klaudia.

PS: Zapraszam do "rozmowy" w komentarzach ;) Najlepiej tutaj, na blogu gdzie jest ZM, bo tu są straszne pustki :c

sobota, 30 maja 2015

PROLOG ~~ Jasi! [VI tom]

            Jason Dracon Zabini pakował właśnie swoją małą skrzynkę, w której miał wiele pamiątek. Często, kiedy nie mógł spać po nocach, sięgał do niej i przeglądał jej zawartość. Mógł ową skrzynkę nazwać albumem zdjęć i listów. Każda fotografia i każdy list, jaki wymieniał z rodzicami, chował do skrzynki i przetrzymywał w bezpiecznym miejscu. Od ostatniego czasu wkładał tam również kartki ze swoimi własnymi przemyśleniami i uczuciami, jakie towarzyszyły mu w coraz to świeższemu wydarzeniu. Nie mógł pozwolić by cenny dla niego przedmiot wpadł w czyjeś niepowołane ręce.
            Szatynowłosy szesnastolatek, z oczami o barwie metalowej stali, właśnie tego dnia wyrusza na szósty rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Należał do Gryffindoru, tak jak jego matka, Jean. Miał jednego najlepszego przyjaciela, z którym ciągle miał kontakt i wiedział, że mógł na niego w każdej chwili liczyć. Nazywał się Joseph Thomas Jackson. Był to wzorowy chłopak, oczywiście w stosunku do osób starszych, jednak kiedy zapowiadała się jakakolwiek impreza, to wtedy jako pierwszy zgłaszał się na ochotnika do rozkręcenia zabawy. Jason był szczęśliwy, że ma właśnie takiego przyjaciela – sympatycznego niemalże na każdym kroku, ale również wyluzowanego i można było z nim porozmawiać na wszystkie tematy. Nie zmieniłby takiego przyjaciela na nic innego. Cenił to co miał.
            Przejrzał swój szkolny kufer i pewny, że wszystko ma spakowane, zamknął wieko i złapał za uchwyt, po czym postawił kufer na ziemi. Podszedł do biurka i ujął ramkę zdjęcia swojej kuzynki, Katniss Jean Malfoy. Był z nią bardzo blisko. Kochał ją tak samo jak swoją młodszą siostrzyczkę, Thiffaney. Żałował, że mała miała dopiero dwa latka i nie będzie mógł ją wziąć ze sobą do Hogwartu, by móc jej pokazać te wszystkie magiczne miejsca. Musiał jednak wytrzymać te całe miesiące bez niej.
            Thiffaney Melanie Zabini urodziła się 5 marca 2029 roku. Miała brązowe oczy oraz szatynowe włosy. Tak samo jak jej starszy brat, jednakże nie z koloru tęczówek. Robiła się coraz bardziej podobna do matki. Była ona oczkiem w głowie dumnego tatusia, Alexandra Zenda Zabiniego.
            Jason włożył do poręcznej torby zdjęcie Katniss i złapał drugą dłonią za uchwyt kufra. Wyszedł z pokoju i zszedł na dół. Postawił kufer i torbę na ziemi w korytarzu. Zamierzał już wejść do kuchni, gdy nagle…
            – Jasi! – zawołała Thiffaney, wyciągając do niego rączki.
            Ciekawostka: Jego imię w jej wersji było jej pierwszym słowem. Nie „mama” czy „tata”. Tylko „Jasi”.
            Spojrzał na nią i uśmiechnął się szeroko. Wziął ją na ręce, a ona od razu się do niego mocno przytuliła. Musnął wargami jej czółko z uśmiechem i wszedł do kuchni. Jean krzątała się w niej szybkimi krokami, cała nerwowa.
Jak co roku, pomyślał.
– Pomóc w czymś? – spytał, uśmiechając się.
Przeniosła na niego wzrok i się uśmiechnęła. Obecność dzieci zawsze na nią dobrze działała.
– Nie, nie musisz. Chociaż… Zrobisz małej kaszkę?
– Kaska! – zawołała radosnym głosikiem, machając wesoło nóżkami. Brat spojrzał na nią z uśmiechem.
– No to robimy ci kaszkę – roześmiał się i zaczął szykować.
Kiedy posadził małą w krzesełku i ją później karmił, spostrzegł, że jego matka dziwnie się zachowuje. Jean chodziła zdenerwowana, trzęsły jej się ręce. Prawie wszystko co brała do rąk, wypadało jej.
– Mamo, co jest grane? I nawet nie mów, że nic, bo widzę.
– Jasi! Am! – zawołała Thiffaney, widząc jak jej brat przestał ją karmić.
– Skarbku pokaż braciszkowi jak ślicznie umiesz jeść. – Pogładził ją po włoskach i zwrócił swój wzrok z powrotem na Jean. – A teraz mów.
Westchnęła.
– Twój wujek, Harry, do mnie dzwonił.
– Coś poważnego się stało?
– Nie. Tylko okazało się, że w tym roku pojawi się ktoś nowy w Hogwarcie. – Przyglądała mu się przez chwilę uważnie. – Jesteś taki podobny do mojego ojca… Jesteś jego sobowtórem.
– Kto się pojawi? – naciskał.
Patrzyła na niego uważnym wzrokiem.
– Jakaś dziewczyna, która jest sobowtórem Twojej babci, Hermiony. 

piątek, 29 maja 2015

Ważna informacja + Prośba

Witam :) ..
Wiem, bardzo długo nie było żadnego odzewu na tym blogu.. Na RS pojawiły się dwa rozdziały, a tutaj dalej nic.. Wyjaśnię (przeczytajcie proszę wszystko, do samiutkiego końca..) :
Skrobię, ciągle w wolnej chwili staram się by coś napisać. Przez ten długi czas napisałam TYLKO połowę strony w Wordzie.. Dlatego informacja jest taka.. Nie zdziwcie się, kiedy nagle przez bardzo długi czas nie będzie tutaj nic z "Zakazanej".. Też mam przeczucie, że właśnie tylko dwie osoby to czytają (Zieleninka i Aga) .. Kiedyś było tak wiele komentarzy.. Chyba to jakaś epidemia, w sensie taki upadek komentarzy :( Nie dziwię się już w sumie Av, która zakończyła bloga z Drinny... Ale jednak pisze dalej do szuflady i chyba też ja tak zacznę robić..
Dlatego mam do Was PROŚBĘ!..
Wyślijcie (Ci, którym się podoba ta historia, bądź "Rodzina Snape") linka do tego bloga, bądź tamtego drugiego. Raczej mi bardziej zależało na RS, ponieważ jest to jeszcze "świeże" i nie ma tam długich rozdziałów i szybko się je czyta.. Bardzo by mi na tym zależało, bo naprawdę komentarze mnie motywują..
Ci co tylko wchodzą na tego bloga i nie wiedzą o istnieniu RS, a chcieliby mi pomóc, łapcie linka (na samym dole się pojawi).
Mam nadzieję, że mogę na Was liczyć :) Również pojawi się link do bloga Av o tematyce Drinny! Może uda się ją przekonać, by publikowała dalej, bo to naprawdę świetna historia :3 .
No to.. do napisania, mam nadzieję.
Pozdrawiam,
Klaudia (będę się teraz tak podpisywała)


Obserwatorzy