czwartek, 10 kwietnia 2014

Chwilowe wstrzymanie

Dzisiaj tak... Inaczej..
Powiem jaka jest sytuacja:
Otóż..
Nie mam weny. Znaczy... Mam wenę, ale nie potrafię tego przelać w słowa...
W głowie mam pomysły.
Ale gdy jednak usiądę przy kartce, czy przy laptopie to.. Blokada... Mam znów jakąś blokadę w pisaniu.
Jest też taka opcja, że Chapter 3 będzie krótki (jak chce by były notki w tej miniaturce) i... głównie właśnie chyba opisy... Wiem, jak zakończę następny rozdział, ale muszę coś do niego dopisać, by do tego jednego zdania dojść xD .
Czekajcie proszę...
Pozdrawiam,
Kaja.

sobota, 29 marca 2014

Chapter 2. Początki

Na początku wybaczcie, że tak późno! Dopiero dzisiaj zasiadłam do tej notki... Szczerze to coś z zapałem do pisania u mnie nie działa, jeżeli chodzi o te opowiadanie... Chyba dlatego, że rodzą mi się pomysły na 4 i 5 część "Zakazanej" , którą NIGDZIE nie opublikuję, bo chcę, byście znali takie zakończenie, jakie pozostawiłam na Epilogu 3 części ^^ .
Na pasku bocznym macie ankietę ;) . Ciekawe, kto zgadnie XD .
PS: Nad PDFem "Do not leave me alone" jeszcze nie zaczęłam pracować... Może się za niego jutro wezmę.. Nwm...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Poczuł się dziwnie, kiedy usłyszał słowo "tato" od dziewczyny, o której nie miał w ogóle pojęcia. Jednak w jego sercu zrobiło się odrobinę cieplej... Marzył mieć rodzinę, a gdy się dowiaduje iż jest ojcem trzynastoletniej dziewczyny... To od razu dziwnie.
 - Napijesz się czegoś?
 Uśmiechnęła się lekko.
 - Co chcesz? Soku dyniowego, wieloowocowego...?
 - Wieloowocowy.
 Uśmiechnął się. Wstał z siedzenia i poszedł do kuchni, by nalać Rosalindzie napój. 
 Wrócił do salonu, podał szklankę nastolatce, która mu podziękowała, po czym znów zajął swoje wcześniej zajmowane przez niego miejsce.
 - Mieszkasz tu sam? - zagadnęła po chwili ciszy.
 - Teraz nie - zaśmiał się.
 - No wiesz o co mi chodzi...
 - Wiem, przecież. Tak. Sam.
 - A masz jakąś dziewczynę, narzeczoną..?
 - Nie.
 - Uprawiasz sport?
 - Już nie. Kiedyś uprawiałem.
 - Uprawiasz seks? - Uniosła brew ku górze. - Uprawiasz w ogóle coś?
 Zadławił się swoim bursztynowym płynem procentowym.
 Dziwił się kompletnie, skąd takie pytania przychodzą takiej osobie do głowy. Z pozoru drobna, miła, sympatyczna, wrażliwa oraz zamknięta w sobie dziewczyna, a tu proszę! Takimi pytaniami wali.
 Uśmiechnęła się sarkastycznie. Przypominała mu szczerze mówiąc jego samego... Pewien maleńki dowód, iż to jest córka.
 - Czy aby nie za otwarte pytania zadajesz?
 Przeczesała dłonią swoje brązowe włosy na bok.
 - Czyli nic nie uprawiasz... Oj tato... - Pokręciła głową. - To nie dobrze. Twoja aktywność seksualna na pewno znacznie zmalała i zbankrutowała. Twój członek może i miał wiele razy erekcję, ale jednak nie skorzystał z okazji, jaką była zaliczyć kobietę i ją rzucić, jak zwykłą rzeczą.
 Spojrzał na nią zdumiony. Czy mu się zdawało, czy jednak pewna trzynastoletnia nastolatka rozmawiała z nim na temat seksu? Czego go jeszcze nie zdziwi?
 - Panno Malfoy...
 - Sensi-Malfoy - poprawiła go.
 No cóż... Przerywanie innym to ma po nim.. Kolejny dowód.
 - Nie jesteś aby za młoda na to, by rozmawiać na tematy współżycia seksualnego?
 Wzruszyła ramionami.
 - Nie sądzę - uśmiechnęła się serdecznie. - Masz jakiegoś zwierzaka?
 - Nie, nie mam. Gdzie w ogóle mieszkałaś wcześniej?
 - Osiem uliczek stąd... Widziałam cię kilka razy w mieście, ale nie podchodziłam, bo zawsze się gdzieś śpieszyłeś.
 - Serio? 
 - Serio serio - powiedziała tak jak słynny osioł ze "Shreka".
 Oglądał w zeszłą niedzielę drugą część tego filmu. Draco Malfoy oglądający mugolski film... Ciężko w to uwierzyć, ale to prawda. 
- Daleko jeszcze? - spytał uśmiechając się. 
Przypomniała mu się właśnie pewna scena z owej ekranizacji.
 - Tak - odpowiedziała.
 - Daleko jeszcze? - zamierzał rozwinąć pewną zabawę.
 - Tak.
 - To daleko czy nie?
 - DALEKO ! - zawołała, po czym wybuchła śmiechem. - Dlaczego cię wcześniej nie mogłam osobiście poznać?
 Spuścił głowę.
 - Dopiero się dzisiaj dowiedziałem o Twojej egzystencji... - odpowiedział zgodnie z prawdą.
Harry Potter - Delivery Owl