środa, 1 maja 2013

13 ~~ Nicole

Ten rozdział jest z dedykacją ;) Dla kogo? Dowiecie się po przeczytaniu rozdziału :D


[-Dobranoc Draco]

Nastał poranek. Słońce jeszcze wschodziło. Hermiona wstała, aleciągle zmęczona. Bez przerwy myślała o Draconie. O tym co było wczoraj. O tym jaki był dla niej miły. Poszła do kuchni, aby jak zwykle zrobić sobie kawę. Kiedy już przygotowała sobie napój usiadła na krześle przy stole w jadalni, aż nagle… ktoś zaczął stukać w okno. Spojrzała w tamtą stronę i zauważyła… śnieżną sowę, która na ogonku miała czarne plamki. Była ona sową jej i Rona. Ucieszyła się na widok zwierzaka. Podeszła i otworzyła okno, żeby wpuścić sówkę do środka.
-Nicole. – uśmiechnęła się do ptaka. – Cieszę się, że cię widzę. Od kogo to? – popatrzyła na pupilkę, która przyniosła list. Wzięła od niej kartkę i położyła ją na stół, po czym ruszyła do kuchni, aby nalać wody dla Nicole do miseczki. Gdy wróciła, podała naczynie sowie i spojrzała na kopertę, na której było napisane: Hermiona Jean Granger.
Dziewiętnastolatka obróciła kopertkę, aby dowiedzieć się, kim jest nadawca, ale druga strona była pusta. Ponownie obróciła i puknęła się otwartą dłonią w głowę.
-Przecież poznaję to pismo! To od tego palanta, Rona! Otworzyć? – pomyślała.
Po chwili zastanowienia, postanowiła, że otworzy list i przeczyta, co Weasley do niej napisał.
W kopercie była jedna kartka, która miała przyczepioną kolejną małą karteczkę. Zaczęła czytać tę większą:

„Nie łam mi serca
czy wrócą tamte dni
nie łam mi serca
czy jeszcze powiesz mi
że to wszystko co łączyło nas
to coś więcej niż utracony czas
Kiedy jesteś, wtedy znika strach
widzę Ciebie ciągle w moich snach
gdy całujesz świat się zatrzymuje
tylko Ciebie naprawdę potrzebuje
wspólnych planów tyle było w nas
dziś na brzegu sam wpatrzony w piach
pewnie powiesz mi że jestem słaby
lecz ja bez Ciebie nie daję rady
Kiedy jesteś, działasz na mnie jak lek
bo przy Tobie tylko moje miejsce jest
i gdy świat do przodu rwie
nie zatrzyma nas tysiąc fal
byłaś, jesteś, zawsze będziesz
miłością którą w sercu pragnę mieć
kochać Ciebie i choćby było tak
że nie uda nam się powstrzymać łez
kiedy przyjdzie ten dzień
przytulić się ostatni raz
widząc Twoją twarz”

Hermiona przeczytała ten tekst kilka razy. Powoli z jej ślicznych oczu zaczęły płynąć łzy.
-Chwila, przecież... skądś znam ten tekst. No nie! Przecież Ron tego nie napisał! Ale może… chodziło mu o te słowa? Przecież… nie. Nie wierzę mu już! A co jest tutaj? – jej wzrok powędrował do mniejszej karteczki, na której było napisane:

„Droga Hermionko…
Przepraszam Cię za to wszystko…
Za krzywdę… Za awantury… Za przemoc i za krzyki…
Nie wiem czy przeczytałaś ten tekst, który jest napisany na większej kartce.
A jak nie, to proszę, abyś teraz przeczytała…
Przeczytałaś? Wiem, że znasz ten tekst i na pewno myślisz, że uważam się za autora tego
tekstu, ale chodziło mi o te słowa…
Tak właśnie jest teraz u mnie. Tęsknię za tobą kochanie. A Sofie… i
tak jej nie kochałem. Kocham tylko ciebie i kochać będę.
Gdybyś mogła, to odpisz mi, proszę.
Twój Ron ”

Nie wiedziała co myśleć i co robić. Odpisać mu, czy nie? Po chwili zwróciła się do śnieżnobiałej:
-Nicole… - Miona otarła dłonią powieki. – Nie leć jeszcze. Musisz coś dostarczyć dla Rona.
Wstała i podążyła do salonu po kartkę, kopertę i pióro. Usiadła na sofie, położyła papier na stolik i zaczęła pisać:

„Ron…
Wiesz, jak bardzo cię kochałam. Dawałam ci wiele szans, lecz ty ich nie wykorzystywałeś
Chyba już nie ma sensu, abyśmy mieli próbować jeszcze raz.
Przez ciebie moje serce było złamane.
Teraz wszystko już przemyślałam i nie chcę do tego wracać...
Nie chcę już więcej być poniżana.
Już nie ma nas i nigdy nie będzie.
Co byś czuł, gdybyś był właśnie na moim miejscu i odkryłbyś,
że jestem w innych związkach?
Jak byś się czuł?!
Jak już mówiłam:
Koniec z nami.
Hermiona”

Złożyła papier, włożyła do koperty, na której napisała: Ronald Billius Weasley i zawołała swoją sowę, której dała list. Sowa usiadła na ramieniu dziewczyny, która podążyła do wejścia na taras. Pożegnała się z sówką:
-Przyleć niedługo. Będę za tobą tęsknić. Pamiętaj, że ten list jest dla Rona. Na razie. – kiedy mówiła ostatnie słowa, zwierzak już leciał w stronę domu rudego.
Pół godziny po odlocie Nicole, do kuchni wszedł Harry, który zastał siedzącą, zapłakaną Mionę, która spuściła głowę i zakryła twarz dłońmi.
-M…Mionka? – powiedział siadając obok przyjaciółki. – Co się stało?
Nie otrzymał odpowiedzi. Brunetka ciągle płakała.
-Miona. Co ci się stało? Malfoy coś ci zrobił?
Pokręciła przecząco głową.
-Hej… powiedz o co chodzi. Mogę ci pomóc…
Po chwili Hermi odkryła twarz i podniosła głowę. Wymamrotała:
-N…nie. D…Draco nic mi nie zro…zrobił. D…dostałam list…
-List? Od kogo?
-R…Rona! Od t…tego palanta!
-Mógłbym zobaczyć ten list?
Pokiwała głową i poszła do salonu, gdzie położyła kopertę. Podała ją Harry'emu.
-P…przeczytaj. – wytarła ręką oczy.
Chłopak zaczął czytać, ale najpierw przeczytał mniejszą karteczkę, a potem większą. Gdy skończył schował kartki i położył swoją dłoń na leżącej na stole dłoni najlepszej przyjaciółki.
-Spójrz mi w oczy. Proszę. – poprosił. Hermiona zwróciła ku niemu oczy. Było w nich widać rozpacz, ale też szczęście i miłość. – Miona… Uwierzyłaś mu?
-Nie. On mnie zranił. Myśli, że jeszcze mu wybaczę. Harry… błagam. Przemów mu do rozumu, powiedz, że nie ma szans, byśmy znów byli razem. Za bardzo mnie skrzywdził. Obiecaj mi to, proszę.
-Obiecuję. – stwierdził, ale nagle coś wpadło mu do głowy. – Zakochałaś się może w kimś?
Brunetkę zamurowało. Czy ona… zakochała się? Już otworzyła usta, aby odpowiedzieć „Nie.” , ale Ginny zawołała z salonu:
-Mionuś! Harry! Chodźcie.
Przyjaciele podążyli do pomieszczenia i zauważyli Ginervę w szlafroku, która trzymała dwa listy.
-To jest list dla ciebie. – powiedziała rudowłosa, Mionce jedną kopertkę. Otworzyła i przeczytała:

„Szanowna panno Hermiono Jean Granger,
Mam zaszczyt powiadomić panią, że dnia 30 sierpnia br. (jutro) o godzinie 21:00,
Odbędzie się uroczystość z okazji rocznicy powstania MM.
Prosimy o obecność. Impreza odbędzie się w restauracji „Paradiese” w Londynie na ulicy Konstantego 24.

Z poważaniem
Elane Turexina
Ministerstwo Magii”

Impreza? Super! Ale… no nie! Ronald też na pewno będzie! Może jednak przyjdzie ktoś, z kim sobie pogada...
-To jak? Idziemy? – spytała Wiewiórka.
-Pewnie, że tak! – zawołała Granger.
-Niby czemu nie mielibyśmy pójść? – zapytał Harry.
-No właśnie. Idziemy jutro. Pojedziemy we trójkę samochodem. Może… weźmiemy jeszcze kogoś? – odpowiedziała żona.
-Tylko kogo? – zastanowiła się dziewczyna.
-Może… hmm… nie wiem. Możemy wziąć Ro… - zielonooki nie dokończył, ponieważ Hermi mu przerwała.
-Błagam. Tylko nie Rona! Znów będzie mi jakieś bzdury opowiadał, że TYLKO MNIE kocha.
-Ale nie będziecie musieli ze sobą rozmawiać i się do siebie odzywać. Po prostu to zajmie tylko 15 minut w jedną stronę. – rzekła Ginny.
-No dobrze, ale na imprezie nie będę się do niego odzywała. Chwileczkę... - zwróciła się bezpośrednio do Harry’ego. – A nie masz może jutro wieczornej zmiany?
-Właśnie tutaj napisali, że wieczorna zmiana zostaje zmieniona na ranną. Aurorzy już tak mają. – zaśmiał się.
-Tylko co ja mam ubrać? Wszystkie moje sukienki są do kitu. – oznajmiła Hermiona.
-Mogę ci pożyczyć którąś z moich sukienek. Jeśli chcesz. – odpowiedziała rudowłosa z uśmiechem.
-Naprawdę? Dziękuję, jesteś kochana! – powiedziawszy to przytuliła przyjaciółkę, aż niespodziewanie do salonu przez otwarte drzwi wleciał jakiś puchacz. Na nóżce miał przywiązaną malutką karteczkę.
Harry ją odwiązał, a sowa od razu wyleciała, widocznie nadawca nie oczekiwał odpowiedzi. Spojrzał na kartkę i stwierdził:
-Mionu… czemu dzisiaj dostałaś już trzeci list?
-Trzeci? A nie drugi? – spytała zdziwiona żonka.
-Trzeci, bo wcześniej Nicole przyniosła mi list od Rona. A od kogo to? – odpowiedziała.
-Nie wiem. Masz. – podał dziewczynie liścik, na którym było napisane:

„Hej Miona.
Chyba już dostałaś list z Ministerstwa.
Cieszę się, że będzie jakaś imprezka. Nie mogę się doczekać.
Jeżeli chciałabyś, to mogę cię podwieźć.
Możesz mi odpowiedzieć SMS’em.
Do zobaczenia,
Draco.
PS Wczoraj byliśmy w tej restauracji, gdzie odbędzie się uroczystość.”

Dziewczyna zaczęła się uśmiechać, czytając końcówkę liściku. To wszystko będzie w tej pięknej restauracji, w której była z Draconem. „Jeżeli chciałabyś to mogę cię podwieźć ” Pojechać z nim, czy nie? Może nie powinna… ale chyba pojedzie. Nie chciała spotkania z Weasley'em.
-Od kogo to? – zapytała niespodziewanie Ginerva.
-Ach… nikt taki ważny… może zjemy śniadanie?
Małżeństwo dziwnie na nią spojrzało, ale stwierdzili, że OK.

                                                                                              ~~ ~~ ~~

Około godziny 18, Hermiona poszła samotnie na spacer. Nie było ani za ciepło, ani za zimno. Było po prostu idealnie. Ciągle myślała, czy Draco miałby dla niej chociaż chwilkę czasu jutro na imprezce. Szczerze, to... nie czuła już nienawiści i złości na niego. Widziała, że on coraz bardziej się zmieniał. Nagle przypomniało jej się, iż miała napisać odpowiedź. Od razu wyciągnęła komórkę z kieszeni ciemnych dżinsów, które miała na sobie, do kompletu z błękitną, luźną bluzką. Otworzyła okienko nowej wiadomości i napisała:

"Hej.
Dzisiaj przysłałeś mi karteczkę.
Odpowiadam na nią.
Jeżeli chodzi o przewiezienie... Ja jadę już tam z Harrym i Ginny.
Hermiona."

Wysłała. Schowała telefon i ruszyła w stronę domu, gdyż troszkę zgłodniała. Zanim weszła na posesję, coś zawibrowało. Była to jej komórka. Dostała SMS'a od Malfoya:

"Cześć,
Czyli moja dawna sowa dostarczyła ci liścik.
Myślałem, że ona nie da już rady.
Napisałaś mi, że jedziesz TAM z Harrym i Ginny.
Jeżeli chcesz, to mógłbym cię odwieść jak już będziesz chciała wracać.
Draco."

Nie wiedziała dlaczego, ale zaczęła się uśmiechać. Odpowiedziała krótko:

"OK.
To do jutra."

Weszła do domu, zjadła razem z Potterami kolację, wzięła prysznic, umyła włosy szamponem o zapachu róż i tulipanów. Potem wyczyściła zęby i przebrała się w pidżamę. Była podekscytowana tym, że będzie po raz pierwszy na takiej uroczystości. I w dodatku w tym przepięknym miejscu. Może pójdzie do tego ślicznego ogrodu. Poszła się położyć, a tuż przed zaśnięciem szepnęła cichutko:
-Nienawidzę cię Ronaldzie Billiusie Weasley.

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Witam Was :D
Wiem. Ten rozdział miał być w niedzielę, ale moja beta sprawdziła szybciej rozdział niż myślałam, no i... szybciej napisałam, niż uważałam.
Mi sie osobiście podoba. Na pewno ktoś powie:
"Mało Dracona, mało, mało."
Wiem, ale na następnej notce będzie go więcej, spokojnie...
Będzie kompletnie inny klimat, niż na początku znajomości Dracona i Miony.
Ten rozdział dedykuję dla:
Mojej kochanej, nowej i pierwszej becie: Michatka.
Dla wszystkich czytelników mojego bloga ^^
Pozdrawiam i Całuję ;**
G.Potter

PS Rozdziały będą się ukazywały wtedy, kiedy napiszę i jak moja betunia sprawdzi :)

1 komentarz:

  1. Na pewno jest cuudnie. Przeczytam później... Zapraszam do mnie. Ah.. Zapomniałabym celu mojej wizyty. Zostałaś nominowana do nagrody. Szczegóły na moim blogu.
    F.

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy