wtorek, 7 maja 2013

14 ~~ Nie rumień się już tak kotku

Ten rozdział jest z dedykiem ;**
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
[-Nienawidzę cię Ronaldzie Billiusie Weasley]

Następnego dnia, Ginny obudziła Hermionę pół godziny przed rozpoczęciem pracy. Harry'ego nie było już w domu, ponieważ aurorzy zaczynają wcześniej niż inni pracownicy, oczywiście z wyjątkiem Ministra (teraz to właściwie Ministerki) Magii.
-Ubierz się i chodź. Jeszcze zdążymy zjeść śniadanie. - stwierdziła Ginny, podając Mionie rzeczy.
-OK. Mogłabyś mi pomóc uczesać się i pożyczyłabyś sukienkę po pracy?
-Pewnie, że tak. W końcu... ach, nie ważne. Pośpiesz się, bo nie zdążymy do pracy.
Rudowłosa poszła do kuchni, a brązowowłosa wstała z sofy, która służyła jej za łóżko. Podążyła do łazienki, aby ubrać się i rozczesać włosy. Wyszła z pomieszczenia po 5 minutach, a na stole już było naszykowane śniadanie. Brunetka usiadła, po czym wzięła bochenek chleba z masłem i nałożyła sobie szynkę, pomidor i ogórek.
-Co tam u Dracona? - spytała niespodziewanie Ginny.
-U Dracona? Wiesz... nic takiego. Mam nadzieję, że niedługo pozbiera się po tym tragicznym wydarzeniu.
-Coś ostatnio widzę, że spędzacie ze sobą coraz więcej czasu. Wiem, od kogo dostałaś liścik, który przyniósł wczoraj ten puchacz.
-Wiesz? - spytała przerażona Hermiona. - Skąd? Jak?
-No, pomyślmy... wiem, że ten liścik dostałaś od Dracona. Widziałam jak się uśmiechasz do karteczki.
-No, ale... nie musiało być od niego.
-Oj Miona, Miona, Miona... przecież ja cię dobrze znam. Przyznaj się, że to od niego.
-No dobra... to on wysłał tę sówkę. - nagle przypomniało jej się coś. - Gin? Słuchaj... bo dzisiaj jest ta impreza w restauracji, gdzie byłam razem z Malfoy'em. Jest sprawa. On zapytał się mnie, czy ma mnie podwieźć, ale napisałam mu, że TAM jadę z tobą i Harrym. Oczywiście pisałam SMS'a. Odpisał mi, czy nie mógłby mnie odwieźć z powrotem. Mogłabym?
-Jasne. Czemu nie? Ale musisz wrócić, bo będę się o ciebie niepokoiła.
Przyjaciółka parsknęła śmiechem. Ginny zapytała, o co chodzi, a odpowiedź otrzymała taką:
-Niczym nie musisz się niepokoić. Przecież nie zrobię Draconowi krzywdy, więc nie martw się o to.

~~ ~~ ~~

Przyjaciółki aportowały się razem do Ministerstwa, gdzie podążyły do wind. Hermiona musiała czekać dłużej niż Ginny, bo departament rudowłosej znajdował się bliżej. Miona weszła do biura dzielonego z Wiliamem i innymi ( w tym z Draconem ). Wszyscy już wypełniali papiery i nawet nikt nie zareagował na jej przyjście, tylko Draco zwrócił na nią uwagę i przywitał się.
-Cześć. - powiedział.
-Hej. - westchnąwszy uśmiechnęła się i usiadła na swoje miejsce. Czekała, aż Mafalda przyniesie dla niej dokumenty, które przybyły troszkę później od niej. Od razu wzięła się do roboty, aby razem z Ginny wrócić do domu i wystroić się na imprezę. Niekiedy spoglądała ukradkiem na blondyna, a on na nią. Kiedy ich spojrzenia się spotykały, oboje posyłali ku sobie uśmiech. Granger kilka razy odlatywała myślami do uroczystości. Po krótkim czasie, kiedy przestała na chwilę skrobać piórem, to ponownie o tym pomyślała, aż nagle... przed nią na biurku ukazała się biała złożona karteczka. Nie miała pojęcia, skąd się tutaj wzięła. Otworzyła i od razu poznała pismo jej kolegi z pracy:

"Ponownie cześć Miona,
O której dokładnie będziesz na imprezie?
Dokładnie o rozpoczęciu, troszkę później, czy
przed?
Mam nadzieję, że podwózka jest nadal aktualna.
Draco
PS Nie rumień się już tak kotku"

 
Dziewczyna uśmiechnęła się szerzej. Spojrzała na blondyna, który obserwował jej reakcję. Ona się tylko wyprostowała i wyciągnęła pustą karteczkę , którą położyła przed arystokratą, a ten się zdziwił. Pokazała mu gestem, aby był spokojny. Wypowiedziała w myślach zaklęcie:
-Pisorum Samorum*.
Ku wielkiemu zdumieniu Malfoya, na tej pustej karteczce, zaczęły się ukazywać litery, pismem brązowookiej. Jakby pisała swoim piórem w myślach. Przeczytał:


"Hej.
Myślę, że będę tuż przed rozpoczęciem.
Tego dokładnie nie umiem ci powiedzieć.
Tak. Ta podwózka jest aktualna. Ale z powrotem,
bo tam jak pisałam w SMS'ie  jadę z Gin i Harrym.
Hermiona
PS Wracaj do pracy kotku"

Chłopak także zaczął się uśmiechać. Chyba ich oboje ucieszyło słowo „kotku”. Mionka musiała przyznać, że Ron chyba nigdy tak do niej nie powiedział.

~~ ~~

Po pracy Hermiona, Ginny i Harry wrócili do domu. Ruda i Miona od razu poszły do sypialni i zamknęły drzwi na klucz. Przyjaciółka podała Hermi jedną z jej najpiękniejszych i najseksowniejszych sukienek, jakie tylko miała w szafie. Brunetka wzięła ubranie, po czym podążyła do łazienki. Chłopak tylko usiadł na kuchennym krześle i czekał na nie.
-Jak Gin się przebierze, to ja się pójdę przebrać. Ciekawe jak będą wyglądać. Na pewno super. - myślał z uśmiechem. Wyciągnął komórkę i zadzwonił do Rona, aby się spytać, czy nie pojechałby z nimi. Nie mógł o to zapytać w pracy, ponieważ musiał aportować się do jednego z czarodziei, aby go przyprowadzić do MM.
-Halo? - usłyszał głos.
-Cześć Ron. Tu Harry.
-Oo... hej stary. O co chodzi? Udało ci się przekonać Mio...
-Ona do ciebie już nie wróci. Nie z tego powodu dzwonię. Chodzi o to, że dzisiaj jest ta impreza. Mamy jedno wolne miejsce. Chcesz z nami jechać?
Przez chwilę Weasley nic nie mówił.
-A Hermiona też z Wami jedzie?
-Tak. Jedzie z nami. Jedziesz czy nie?
-Spoko. Pojadę z wami. A o której mam przyjść?
-Wiesz... hmm... najlepiej przyjdź o 20:30.
-OK. To do zobaczenia u was. Na razie.
-Cześć. - odpowiedział zielonooki i przerwał połączenie, po czym odłożył komórkę na stół. Wstał z miejsca i czekał na dziewczyny w salonie. Po 5 minutach z sypialni wyszła Gin w ubranej już sukience, lecz miała na sobie szlafrok, aby Harry jeszcze nie zobaczył jej ubioru. Chciała go zaskoczyć. Podążyła do łazienki, a po drodze uśmiechnęła się do męża.
-Ulala. - rudowłosa zaczęła się uśmiechać. - No nie. Bombowo wyglądasz. Nie wiedziałam, że ta kreacja będzie na tobie tak dobrze leżała.
-A pokaż swoją. - stwierdziła. Przyjaciółka ściągnęła szlafrok, a Herma była zachwycona. Jej najlepsza przyjaciółka tak pięknie wyglądała. - No, no, no. Wyglądasz lepiej ode mnie. Jesteś świetna. Harry ma szczęście, że ma taką piękną żonę jak ty.
-Hah. Dziękuję kochana. Teraz trzeba zrobić fryzurę i makijaż.
-Oddaję się w twoje ręce.
Gin zabrała się do pracy. Potem sama zrobiła się na bóstwo. Gdy były już gotowe, wyszły razem z łazienki do salonu, aby pokazać się czarnowłosemu. Gdy je zobaczył, przeżył ogromny szok.
-K...kim wy j...jesteście? Co zro...zrobiłyście z G...Ginny i H...Hermioną?
-Oj kochany, to my. Tak myślałam, że nas nie poznasz. - zaśmiała się żona.
-Muszę mieć 100% pewność, że to naprawdę ty. - zwrócił się do rudej i zaczęli się całować. Kiedy skończyli, Harry westchnął:
-Tak. To ty. A jak to ty, to znaczy, że Hermiona to naprawdę Hermiona.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Dziewczyny na serio nie wyglądały tak jak zwykle. Mionka miała na sobie beżową, wyjątkowo prostą sukienkę bez rękawów, odcinaną w talii szerokim czarnym pasem, a dalej prosto puszczoną. Kończyła się trochę nad kolanami, a jej dekolt nie był zbyt głęboki, ale też nie za mały. Na stopach miała klasyczne czarne szpilki, a w ręce małą torebkę w tym samym kolorze co sukienka. Jej włosy nie wyglądały zwyczajnie. Po burzy loków nie zostało prawie nic. Teraz opadały delikatnymi falami na jej szczupłe ramiona. Twarz zdobił makijaż, który tylko podkreślał jej czekoladowe oczy i cudowne, piękne, malinowe usta. Ginny miała zaś błękitną, prostą sukienkę na ramiączkach, która miała w talii czarną wstążkę. Na nogi włożyła szpilki identyczne do tych, które miała przyjaciółka. Włosy miała rozpuszczone wzdłuż tułowia. Zrobiła sobie lekki makijaż, który podkreślał jej piękne, brązowe oczy. W ręce trzymała czarną torebeczkę.

~~ ~~ 


Nadeszła 20:30. Dziewczyny i Harry byli już gotowi i (ku niezadowoleniu dziewiętnastolatki) czekali już 10 minut na Ronalda, aż w końcu przyjdzie.

-Hej. Sorry za spóźnienie, ale ja... - rudzielec urwał, bo ujrzał Hermi. - Cześć Miona. Świetnie wyglądasz.
-Dzięki, ale i tak nie będziemy znowu razem. Zraniłeś mnie zbyt głęboko. - powiedziawszy to, poszła do salonu po komórkę. Chwilę później byli już w samochodzie małżeństwa Potterów. Harry usiadł za kierownicą, Ginny obok niego, a Hermiona i Ron na tylnych siedzeniach. Jechali spokojnie. Gdzieś w połowie drogi, byli narzeczeni zobaczyli, jak Gin i Harry uśmiechają się do siebie i trzymają za ręce. Rudy spojrzał tęskno na brunetkę i zbliżał do niej swoją dłoń. Był już bardzo blisko, ale dziewiętnastolatka szybko oddaliła rękę od jej byłego chłopaka. Ron zaczerwienił się.
-Czy można wiedzieć, dlaczego chcesz mnie złapać za rękę?
-Ja... kochanie...
-Nie mów do mnie kochanie! - oburzyła się. - Nie jesteśmy już razem i nigdy nie będziemy! Wszystko zniszczyłeś! Leć do twojej Sofie!
-Właśnie... - odezwała się nagle Ginny i się odwróciła w ich stronę. - Ron? Mówiłeś mi coś, że się z kimś umówiłeś. Chyba z tą Sofie.
Ronald miał już twarz koloru czerwieńszego od swoich włosów.
-Oo... to do ciebie wróciła? Nie wiedziałam. Życzę Wam dużo szczęścia. Z nią na pewno będziesz się czuł lepiej niż ze mną!
-Dziewczyno... z tobą było mi najlepiej.
-Taa... uważaj, bo ci uwierzę! Palancie, pomyśl trochę!
-To prawda!
-Skoro ze mną było ci najlepiej, to czemu miałeś jeszcze dwie inne? Do kolekcji?!
-Przecież już cię przeprosiłem za wszystko! Co mam jeszcze zrobić? - spytał, lecz brązowowłosa milczała. - No powiedz mi, proszę.
Kiedy dotarli do celu, otrzymał odpowiedź:
-Zniknij z mojego życia! - Miona wyszła z samochodu pierwsza. Ron był zszokowany. Jak ona mogła powiedzieć coś takiego?
-Dlaczego miałbym ją opuścić? - spytał zdezorientowany siostrę i szwagra.
-Stary... pomyśl. Biłeś ją, szarpałeś i zdradzałeś. Odpuściła ci tą przemoc, ale zdrady nie. Nigdy ci nie wybaczy. - odpowiedział Harry. - Dobra... wychodzimy. Czas zacząć imprezę. - Potter zamknął wszystkie drzwi na klucz i podążyli do restauracji, gdzie za 5 minut miało się rozpocząć przyjęcie. Wyglądał troszkę inaczej, bo za stołem znajdowała się teraz scena. Może była już tam wcześniej, lecz pewnie kurtyny były opuszczone. Stoły stały pod ścianami, aby przed sceną było pełno miejsca dla tańczących. W końcu... wszyscy pracownicy z ministerstwa mieli być na tej uroczystości. Obrusy miały kolor biały, stoły udekorowano kwiatami, których było o wiele więcej. Na razie było mało ludzi. Na pewno reszta spóźni się. Przy wyjściu na ogród stała Hermiona spoglądając na zewnątrz.
-Troszkę później wyjdę na ten ogród. O.. tam jest altanka. Może tam wpadnę. - pomyślała z uśmiechem na twarzy. Nie widziała jeszcze Dracona. - Gdzie on może być? O której przyjedzie? - ciągle myślała, po czym obróciła się w stronę sceny gdzie już były trzy osoby. Dwaj mężczyźni i jedna kobieta. Jeden był przy pianinie, drugi miał skrzypce. Kobieta o szatynowych włosach rozmawiała z towarzyszami. Widocznie był to zespół, który miał grać.
Prze dziewiątą restauracja zapełniła się gośćmi. Ginny, Harry i Miona byli tuż przy scenie. Rona nigdzie nie było widać. Na parkiet weszła Elane Turexina - Ministerka Magii. Zaczęła:
-Witam Was wszystkich! Dzisiaj zebraliśmy się tutaj, aby świętować rocznicę powstania MM. Bardzo się cieszę, że zgromadziliśmy się w tak licznym gronie, a to jeszcze nie wszyscy! Mam nadzieję, że będziemy się świetnie bawić. Na tej imprezie będą dwa zespoły, tak właściwie to prawie zespoły, gdyż tu chodzi o wokalistów. Tym razem będą wokalistki! Na początku wystąpi niejaka Shannon LaBrie, a potem Kelly Clarkson. Zapraszamy! Uroczystość będzie trwać do rana. Ach, zapomniałabym... poranna zmiana zostaje zmieniona na południową! Życzę Wam dobrej zabawy. Zaczynamy! A... i jeszcze jedno! Jak co roku, na takiej uroczystości będziemy wybierali jedną parę, która zostanie królem i królową imprezy! - zakończyła i zeszła z parkietu. Pałeczkę przejęli pierwsi artyści. Tłum rozbił się na grupki.
-Harry, Gin, ja pójdę na ogród. Jakby ktoś się pytał gdzie jestem, to powiedzcie, że znajdzie mnie na zewnątrz. Oczywiście Ronaldowi nie mówcie nic. - powiedziawszy to uśmiechnęła się smutno i wyszła na zewnątrz. Nie było ani zbyt ciepło, ani zimno. Krótko mówiąc... idealnie. Wia chłodny wiaterek, którego nie było zbytnio czuć. W ogrodzie znajdowała się także fontanna. Akurat była włączona. Dziewczyna usiadła i zamknęła oczy. Słuchała szumu wody połączonego z dochodzącą z budynku muzyką. Ludzie już tańczyli. Śmiali się, rozmawiali, ale Hermi na razie wolała spokojnie siedzieć na świeżym powietrzu. Po krótkiej chwili wstała i poszła do boku ogrodzenia. Wciąż się uśmiechała. Nie umiała uwierzyć, iż jest w końcu w tym ogrodzie. Było pełno kwiatów... piękny krajobraz. Nagle usłyszała głos dochodzący zza jej pleców.
-Hej, Miona.
Odwróciła się. Uśmiechnęła się szerzej, gdyż ujrzała, tę osobę, którą chciała zobaczyć. Był Draco Malfoy, we własnej osobie.
-Cześć, Draco.
-Świetnie wyglądasz. - powiedziawszy to, podszedł do dziewczyny..
-Dzięki. Ty też wyglądasz super.
-E tam... Ja tylko ubrałem garnitur i nic więcej, ale ty... brak mi słów po prostu.
-Dziękuję za komplement. To naprawdę bardzo miłe z twojej strony.
Blondyn tylko się zaśmiał.
-Przejdziemy się po ogrodzie? - zaproponował.
-Z przyjemnością. - odpowiedziała patrząc prosto w jego piękne, stalowe oczy. Było w nich widać wiele szczęścia, ale gdzieś w kąciku czaiła się ropzacz. Nie wiadomo dlaczego, ale Draco złapał Hermionę za rękę. Nie zaprzeczała. Troszkę pochodzili po otoczeniu. Po kilku minutach siedzieli już w altance. Ciągle słychać było muzykę. Oczywiście rzucono na całą działkę zaklęcie, aby mugole mogli spokojnie spać. Hermi i Draco cały czas trzymali się za ręce. Przesiedzieli kilka piosenek, po czym młody arystokrata wstał, nadal trzymając dłoń towarzyszki i zaprowadził ją do miejsca, gdzie spotkali się dzisiaj. Patrzyli na zachód słońca i zrobiło się romantycznie. Nagle z restauracji doszedł głos Shannon LaBrie:
-Teraz spokojniejsza piosenka, która nosi tytuł: Calls Me Home.
-Oo... znasz tę nutkę? - spytał chłopak.
-Tak. To moja ulubiona.
-Moja także.
Znów się zaśmiali.
Gdy usłyszeli melodię, Malfoy odwrócił się bezpośrednio w stronę Granger, która spojrzała na niego. Ujął jej ręce:
-Zatańczysz ze mną?
-Jasne.
Poszli na środek ogrodu. Wyraźnie słychać było muzykę. Draco położył swoją wolną dłoń na talii dziewczyny, a drugą trzymał rękę towarzyszki. Uniósł ich splecione dłonie do góry. Miona położyła swoją lewą dłoń na ramieniu partnera. Zaczęli powoli tańczyć naprzeciwko drzwi, które prowadziły do tego właśnie ogrodu. Nie przejmowali się, że ktoś ich zobaczy. Ważne dla nich było tylko to, że... było tak przyjemnie i dobrze. Jedynie to się liczyło. Tylko on i ona. Dokładnie widzieli scenę. Tańczyli do muzyki, czyli powoli, spokojnie...
Gdy nadszedł refren, spojrzeli sobie prosto w oczy. Było w nich widać ciepło, szczęście i... miłość? Arystokrata przyciągnął brunetkę do siebie. Nigdy nie czuła się w czyichś objęciach, jak w ramionach Dracona. Po chwili Hermi usłyszała szept tuż przy jej uchu:
-Mam nadzieję, że ty będziesz królową uroczystości.
Na te słowa Miona uśmiechnęła się szeroko i odszepnęła:
-A ja mam nadzieję, że ty zostaniesz królem.
Blondyn zaśmiał się.
Hermiona miała zamknięte oczy. Młodzieniec szepnął, aby spojrzała w górę. Posłuchała go, spojrzała w górę i lekko się zarumieniła. W powietrzu ukazała się...
-Jesteśmy pod... - zaczął i spojrzał na nią.
-...jemiołą. - dokończyła, po czym spuściła głowę, aby ukryć swój coraz bardziej rosnący rumieniec. Jednak blondyn zatrzymał się w tańcu, co uczyniła i ona, chwycił jej podbródek, uniósł jej głowę tak, że patrzyła na jego oczy, które były odzwierciedleniem uśmiechu i powiedział:
-Nie rumień się już tak, kotku.
Zaśmiała się. Zaczęli powoli się do siebie zbliżać. Dotknęła swoimi ustami jego wargi. Czy właśnie się pocałowali? Draco nie przerywał tej chwili. Poczuli motyle w brzuchu. Było im tak dobrze ze sobą. Miona uświadomiła sobie, że kochała chłopaka. Może to było jeszcze w czasach szkolnych? Może dawała się Malfoyowi przezywać, żeby słyszeć jego głos? Czy to nie przypadek, że kiedy gdzieś była z przyjaciółmi, to on się zjawiał? Może wtedy też chciała go widzieć. Może kochała go, jak była w Dworze Malfoyów? Może współczuła mu, gdy widziała jego zdruzgotanie? Oboje chcieli, by ta chwila trwała wiecznie. To był ich pierwszy pocałunek. Najpiękniejszy pocałunek w życiu każdego z nich. Nie wiedzieli, że czują właśnie to do siebie. Uważali, że łączy ich tylko wzajemna nienawiść. Gdyby ktoś powiedział, że Draco i Hermiona pocałowaliby się, to ta osoba wylądowałaby w św. Mungu. Muzyka powoli dobiegała końca.
Gdy nastała cisza, oderwali się od siebie, jednak ciągle trzymając się za ręce i zaczęli słuchać przemowy Shannon:
-To była już ostatnia piosenka. Czas na ogłoszenie, kto zostanie królową i królem dzisiejszej uroczystości. Zapraszam panią Minister!
Mikrofon został podany pani Turexinie.
-Ponownie Was witam. - zaczęła. - Za chwilę dowiemy się, która z tych zgromadzonych par, będzie tą królewską!
Draco i Miona pobiegli do wnętrza. Nie umieli się przepchać do sceny, więc zostali całkiem z tyłu. Widzieli tylko głowę rozmówczyni:
-Tylko nie oburzajcie się "wynikami". Ci dwoje są naprawdę warci tej nagrody. Ostatnio nie mieli dobrego życia. Panie i panowie! W tegorocznej uroczystości z okazji powstania Ministerstwa Magii... królem i królową imprezy zostają... Uwaga... Chwila cierpliwości... Draco Malfoy i... Hermiona Granger! Zapraszamy tą parę na scenę!
Wszyscy zaczęli klaskać, a najgłośniej Ginny, gdyż widziała, jak przyjaciółka patrzy na arystokratę, gdy jest w pobliżu. Chłopak pociągnął dziewczynę za sobą. Weszli na scenę, a wszyscy śpiewali "Sto lat!". Gdy skończyli, zaczęli wołać do pary, a właściwie do Dracona:
-Całuj ją! Całuj ją! Całuj ją!
Spojrzeli na siebie a Hermiona znów się zarumieniła. Potem popatrzyli na publiczność. Elane przyniosła korony, które złożyła im na głowy. Ciągle się uśmiechali. Potem zgromadzeniu ponownie zawołali:
-Całuj ją! Całuj ją! Całuj ją!
Lecz się nie pocałowali. Niespodziewanie Gin stanęła na krześle i krzyknęła tak, że wszyscy obejrzeli się na nią.
-DRACO! POCAŁUJ JĄ WRESZCIE! WIEMY, ŻE JESTEŚCIE ZE SOBĄ SZCZĘŚLIWI!
To podziałało. Bez krępowania odwrócili się do siebie i pocałowali się długo i namiętnie. Wszyscy zaczęli klaskać.
-Teraz dla tej pary specjalny taniec! Zaśpiewa ją wam Kelly Clarkson. Będzie to wasza ulubiona piosenka! Nosi ona oczywiście tytuł... Because Of You! Kochani... idźcie na środek sali i... tańczcie. Ten taniec jest tylko dla Was!
Uczynili to. Najgorsze było to, że nie potrafili przestać się szczerzyć.

* = * = * = *
Pisorum Samorum* - jest to wymyślone przeze mnie zaklęcie na potrzeby rozdziału. Polega ona na tym, że wypowie się to zaklęcie (na głos, bądź w myślach) i w trakcie "dyktowania" w myślach, ukazują się słowa, pismem tej osoby, która wypowiedziała zaklęcie. To jest jakby niewidzialne pióro.

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Witam Was :D
Jak widzicie jest to już 14 notka ;) 
Niektórzy na GG się pytali, czy w końcu będą razem i czy się w ogóle pocałują. Tutaj macie pocałunek i to nie jeden :D Jak tak teraz czytałam tę całą notkę, to gdy byłam przy tym momencie jak Ginny krzyczy do Dracona... sama nie mogłam w to uwierzyć xD
No ok. Teraz dedyki... :

♥ Dla mojej becie, za pomoc i... betowanie moich rozdziałów ;** 

♥ Dla Irysy Malfoy  za to, że mogłam zostać jej betą i za to, że chętnie ze mną na GG popisze :D W ogóle za wszystko jej dziękuję <3 

♥ Dla Cave (wcześniej Mionka) z okazji jej urodzin, które miała... 6 maja? Jeszcze raz wszystkiego najlepszego kochana ;**

♥ Dla Finite, za... za wenkę ;) (jak z tb piszę, to mi wena wchodzi, ale nie tylko jak z tobą)

♥ Dla tych, którzy czekali na notkę.

Pozdrawiam i Całuję ;**

G.Potter

PS Zapraszam do ankiety, która jest nad Dramionowym Chatem (którego też polecam)  
PPS Co sądzicie o tym, abym utworzyła drugiego bloga o Dramione? Bo już mam na niego pomysł ;)   

3 komentarze:

  1. Końcówka jest niesamowita! Popłakałam się jak bóbr. Mam taką okropną gulę w gardle. :) Fantastycznie! :)
    Pozdrawiam Lily M. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity rozdział... Czytam dopiero teraz twojego bloga, ale bardzo mi się podoba ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo wreszcie się pocałowali :D Bardzo fajny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy