wtorek, 21 maja 2013

17 ~~ Hermiona! Znalazłem!

Rozdział dedykuję dla wszystkich czytelników, a najbardziej tym, którzy komentują, czyli pozostawiają za sobą ślad tego, że czytali.
~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~

[-To chodźcie. Obejrzymy to wydarzenie. - oznajmiła Herma.
-Najpierw... - zaczął Potter. - Ruszamy do Doliny Godryka.]


Dziewczyny wymieniły zdziwione spojrzenia.
-Do Doliny Godryka? Po co? - spytała wiewiórka.
-Musimy się dowiedzieć prawdy. Mieć 100% pewność na to, że ja i Miona jesteśmy rodzeństwem.
-Ale... czy ten list nie wyjaśnia wszystkiego? No i to wspomnienie... - stwierdziła Hermiona.
-To nie jest do końca jasne. Nie chcesz się dokładnie dowiedzieć o naszej przeszłości?
-No... chcę, ale... dlaczego akurat do Doliny?
-Tam mieszkali rodzice. Musimy iść do domu. Do tego mieszkania, które teraz stoi w ruinach.
-Harry... - zaczęła brunetka. - Po co?
-Może znajdziemy jakieś zdjęcia, listy, dokumenty... coś co udowodni, że jesteś moją siostrą.
-No dobrze... to kiedy idziemy?
-Teraz.
-Ja też pójdę. - odezwała się Ginny.
-Ginn, nie. To jest sprawa między mną, a Hermą.
-Przecież to może być moja szwagierka! A twoi rodzice są moimi teściami! Dlaczego nie miałabym pójść?
-Zostajesz. Będziemy cię o wszystkim informować. Powinniśmy wrócić za dwie-trzy godziny.
-Ja już idę. - oznajmił blondyn i ruszył do drzwi, przytulając i całuąc w czoło Hermionę.
Kiedy dwudziestolatek* wyszedł z mieszkania Potterów, czarnowłosy poszedł do przedpokoju, aby ubrać dżinsową kurtkę i czarne buty.
-Mionka! Chodź! - zawołał.
-Już idę! - Miona zwróciła się do rudej. - Na razie Gin. Zobaczymy się potem.
-Pa. Mam nadzieję, że naprawdę jesteśmy rodziną. Osobiście w to wierzę, ale... musimy mieć pewność.
Brunetka wyszła z pomieszczenia i podążyła do Harry'ego. Ubrała swój czerwony płaszcz i czarne trampki. Wyszli z domu i aportowali się do Doliny Godryka Gryffindora.

~~ ~~ ~~

Wylądowali dokładnie w tym samym miejscu, jak wtedy, gdy szukali horkruksów. Podczas tamtej wycieczki, Harry po raz pierwszy zobaczył grób rodziców. Zielonooki złapał brązowooką za rękę i podążyli w stronę domu, który stał pusty od prawie 19 lat. Stanęli przed furtką. Góra mieszkania była kompletnie zawalona, lecz dół jakoś się trzymał.
-A co jak się na nas zawali? - spytała.
-Nie bój się. Będzie wszystko dobrze. Chodź.
-Na pewno? - dopytywała niepewnie.
-Tak. Chodź już, ale na wszelki wypadek uważaj.
Weszli na posesję i powoli ruszyli w stronę drzwi wejściowych. Ostrożnie i powoli otworzyli wejście. Jak na ruiny, to dolna część budynku była w dobrym stanie, lecz góra część... kompletnie nie przypominała już domu. Hermi szła bardzo blisko przyjaciela, gdyż bała się, że zlecą na nich gruzy. Jej ciało dygotało ze strachu. Młodzieniec z trudem uspokajał towarzyszkę. Weszli do jednego pomieszczenia, który był kiedyś używany jako salon. Meble były bardzo zakurzone. Jednym z nich był stoliczek, pod którym były stare, poniszczone egzemplarze "Proroka Codziennego". Obok mebelka stała sofa, na której leżała jakaś książka. Harry podniósł ją i ostrożnie otworzył. Był to album, w którym znajdowały się: zdjęcia ślubne Lily i Jamesa, Lily w czasie ciąży, Harry'ego latającego na małej miotełce. Obrócili na następną stronę i... zobaczyli dowód. Na starej fotografii byli oni. Harry i Hermiona, uśmiechnięci i przytulający się. Przybysze także uśmiechnęli się. Harry miał już pewien, że Miona jest jego siostrzyczką. Przewracali kolejne kartki i znaleźli zdjęcie, na którym byli ich rodzice z... państwem Granger. Byli szczęśliwi. W tle widoczne było piękna plaża. Zielonooki zamknął album i zwrócił się do towarzyszki:
-Hermi... już zrozumiałem, dlaczego kochałem cię jak siostrę. Dlaczego czułem, że jesteśmy rodzeństwem...
-Ja też cię kochałam i nadal kocham jak brata. Też czułam i czuję, że jesteśmy spokrewnieni i... dlatego chciałam ciągle chronić cię przed wszystkimi.
-Kocham cię, siostrzyczko. - westchnąwszy, przytulił dziewczynę, która wtuliła się w niego ufnie.
-Kocham cię, braciszku.
-Chodź. Poszukajmy jaki dokumentów. Może coś znajdziemy i dowiemy się więcej.
-Więcej? A to nie wystarcza? - spytała zdziwiona.
-No tak. Nie wiadomo czy twoja bieżąca data urodzenia jest prawdziwa. Pewnie spytasz, skąd mam takie podejrzenia, przecież w liście nic nie pisało. Otóż... może nie pisało, ale rodzice mogli to powiedzieć na spotkaniu. Wiem... mamy wspomnienie, ale lepiej wiedzieć wcześniej.
-OK.
Młody wziął album i ruszył do innego pokoju, a Hermiona do drugiego. Znalazł się w sypialni rodziców, gdyż stało tam dwuosobowe łóżko, nad którym wisiało ich ślubne zdjęcie. Obok łoża stała wielka, drewniana, stara szafa. Ciemnowłosy powoli ją otworzył. W środku wisiały piękne sukienki, a na dole znajdowały się różne dokumenty. Wyciągnął jeden segregator i otworzył.
-Hermiona! Znalazłem! Chodź szybko! - zawołał.
Dziewczyna posłusznie podeszła do niego.
-Co znalazłeś?
-Nasze akta urodzenia. Czekaj... u mnie się zgadza, a u ciebie... chwilka.
Przejrzał dokument i znalazł to, czego się spodziewał.
-Siostra...miałem rację. Nie urodziłaś się 19 września... tylko 29 stycznia. Ale... to trochę dziwne... przecież to nie jest 9 miesięcy do mojego urodzenia.
-Daj mi to. - poprosiła, a on podał jej papiery. Przejrzała je.
-Czekaj. - powiedziawszy to wyciągnął różdżkę i mruknął - Lumos.
Było trochę jasno, ale dzięki zaklęciu, napisy, które były w dokumentach, można było bardziej i wyraźniej odczytać.
-Harry... jesteś wcześniakiem. - stwierdziła przerażona.
-W...wcześniakiem? Nie rozumiem.
-Tak tutaj pisze. A ja się urodziłam nie 29 stycznia, gamoniu, tylko 2 stycznia. Skąd ci ta dziewiątka weszła do głowy? - spytała z lekkim uśmiechem.
-Nie wiem... tak jakoś... Czyli matka zaszła w ciążę, gdy urodziła ciebie?
-Widocznie.
-A ile dostałem punktów?
-Czekaj... 8 na 10. Oo... to nawet super jak na około 6-7 miesięcy rozwoju w łonie mamy.
-Przecież... wszystko ze mną w porządku! Nie jestem chory umysłowo! - oburzył się.
-Czy ktoś tak powiedział? To super, że masz 8, skoro byłeś 6-cio, albo 7-mio miesięcznym noworodkiem.
-Weźmy to, jutro się nad tym zastanowimy. Wracajmy do domu. - powiedziawszy to, wziął segregator i ruszył do wyjścia. Po drodze z segregatora wyleciały dwie kartki.
-Hej! Czekaj! Wracaj tutaj! - krzyknęła, na co młodzieniec od razu zareagował. Pobiegł ponownie do sypialni. Stała tam Hermi trzymając dwie kartki, które spadły dwudziestolatkowi.
-Co to za kartki? Skąd je wzięłaś? - spytał.
-Nie wiem... ta jedna to jakieś dokumenty, a druga to list od... Syriusza.
-S...Syriusza? Syriusza Blacka? Mojego chrzestnego?
-Tak. Właśnie do niego. Długi nie jest.
-Ale najpierw ten dokument. Daj mi.
Podała mu jedną z kartek.
-Herma... matka była trzeci raz w ciąży.
-Trzeci? To gdzie to dziecko jest?
-Nie urodziło się. Voldemort zabił rodziców, gdy mama była w ciąży. Dobra... a ten list?
Na słowo "list" kobieta podała mu kartkę. Potter zaczął czytać na głos:

"Witajcie Lily i Jamesie!
Dziękuję, że do mnie napisaliście. Bardzo się za Wami stęskniłem.
Mam nadzieję, że Harry i Hermionka są zdrowi.
Widzę, że znaleźliście już kogoś dla niej. A dla małego jeszcze nie?
Wiedźcie, że zawsze możecie go pozostawić mnie.
Bardzo kocham tego malca.
Dziękuję także za Wasze rodzinne zdjęcie. Codziennie przed zaśnięciem
patrzę na tę fotografię, po czym cieszę się, iż znam taką wspaniałą
rodzinkę, jaką jesteście wy.
Trzymajcie się!
Syriusz"

-Czyli on też o tobie wiedział? Dlaczego nic nam nie powiedział? Wiedzielibyśmy wcześniej!
-Może nie chciał nam powiedzieć, jak byliśmy w szkole, bo domyślał się, że tutaj się udamy, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Na pewno chciał nam o tym powiedzieć jak będziemy pełnoletni. No niestety... nie mógł.
-Wiem, że umarł w Departamencie Tajemnic! Wiem, że zabiła do Bellatrix Lestrange. Widziałem to. Chodźmy już. Jeżeli chcesz, to weź sobie sukienki matki. Są śliczne, a szkoda, żeby się zniszczyły.
Brunetka wzięła ubrania i razem z bratem aportowali się ze strojami, albumem i dokumentami do domu, gdzie czekała na nich Gin. Jednak nie wylądowali w domu, tylko... na cmentarzu.
-Harry...? Gdzie jesteśmy?
-W Dolinie Godryka. Na cmentarzu. Zanim wrócimy do domu muszę pójść na nagrobek rodziców.
Podążyli w stronę grobu Lily i Jamesa. Gdy przy nim stanęli, chłopak powiedział:
-Dowiedzieliśmy się prawdy. Jesteśmy rodzeństwem. Jestem wcześniakiem. Ty, mamo, byłaś w trzeciej ciąży, gdy on was zabił. Dlaczego nas obu nie zostawiliście państwu Granger? Jednak ważne jest to, że wiemy już wszystko. - potem zwrócił się do siostry. - Chodź kochana. Teraz naprawdę wracamy do mieszkania. - chwycił ją za rękę, po czym okręcił się w miejscu.

~~ ~~ ~~

-Nareszcie jesteście! I co? Dowiedzieliście się czegoś więcej? - spytała Ginny, kiedy już dotarli do celu.
-Och tak. I chyba za dużo. - westchnął czarnowłosy.
-Chodźcie do salonu. Opowiedzcie mi o wszystkim!
Cała trójka podążyła do pomieszczenia. Usiedli na sofie. Miona wstała i zaczęła:
-Ginny... to tak. Jesteśmy rodzeństwem. Nie urodziłam się 19 września, tylko 2 stycznia. Harry jest wcześniakiem, ale i tak dostał 8 punktów. Okazało się, że nasza matka była ciężarna, gdy Voldemort ich zabił. Naprawdę nazywam się Hermiona Lily Potter i mam nie 19, ale 20 lat. Od teraz jestem panna Potter. A, mam jeszcze coś do powiedzenia... Wyprowadzam się.
-Wyprowadzasz? - zapytali jednocześnie.
-Tak. Muszę. To dla nas nowa sytuacja. Ja i Harry musimy to dobrze przemyśleć, a nie chcę się wam narzucać.
-Hermiona... nie przeszkadzasz nam. Cieszymy się, że mieszkasz z nami. Cieszę się, że jesteśmy szwagierkami, a nie tylko najlepszymi przyjaciółkami.
-Wiem, ale ja muszę. Mogłabym pójść umyć się i iść spać?
-Pewnie. My też pójdziemy już spać. - powiedziawszy to, Ginerva i Harry zeszli z rozłożonej sofy i ruszyli do swojej sypialni. Mionka szybko poszła do łazienki. Gdy wyszła, małżeństwo już spało. Spod stolika wyciągnęła swoją walizkę i czerwoną torbę. Zaczęła się pakować. W walizce miała jeszcze dość miejsca, dzięki czemu mogła włożyć do niej ubrania, które nosiła jej biologiczna matka.

~~ ~~ ~~

Następnego dnia Hermiona wstała pierwsza i naszykowała śniadanie dla całej trójki. Po 10 minutach do kuchni weszła Ginny i jej mąż.
-Witaj szwagierko. - przywitała się ruda.
-Hej. - odpowiedziała smutno.
-Dlaczego jesteś taka smutna? - zapytał mężczyzna.
-Ach... tak jakoś. Nie wyspałam się i tyle.
-Musisz się wyprowadzać? - spytała Gin.
-Tak. Nie mam innego wyjścia.
Śniadanie zjedli w ciszy. Po jedzeniu, dwudziestolatka poszła po torbę z bagażem i ruszyła do drzwi wejściowych. Zanim wyszła, pożegnała się z parą. Gdy wychodziła z posesji, nagle ktoś zawołał:
-Siostra! Zaczekaj!
Odwróciła się. Harry podbiegł do niej i podał jej jakąś książkę.
-Weź. Ja mam album od Hagrida. Tobie bardziej się przyda. W końcu... to też twoi rodzice.
-Dziękuję braciszku. - westchnąwszy, schowała album i przytuliła bardzo mocno swojego brata. - I jeszcze coś...
-Co takiego?
-Kocham Dracona.

=.=.=.=.=.=.=.=.=.=.=.=.=.=.=.=.=.=.=
dwudziestolatek* - chodzi tu o Dracona. Dopiero się skapnęłam, że od się przecież urodził w czerwcu, a czas akcji rozgrywa się od sierpnia. Ale też o Harry'ego, gdyż on urodził się w lipcu. Wszystko mi już się pomieszało z tymi datami, ale teraz będzie wszystko dobrze :) .
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Witajcie :)
Notka krótka, ale dłuższa od tamtej prawda ? ;)
Mi się kompletnie nie udał, ale końcówka... Ach... cudowna! Musiałam w końcu te zdanie napisać :D . Rozdział może Wam się spodoba? A jeżeli nie, to nie zniechęcajcie się czytania bloga.
Jak na razie to na tyle. Nie mam teraz weny do "mojego komentarza".
Pozdrawiam ;** 
Ginny
PS. WAŻNE !! Zapraszam do czytania i komentowania oto tego bloga: http://zycie-stawia-przeszkody.blogspot.com/ . Pomóżcie mojej kochanej becie zdobyć czytelników.
PPS. Jeżeli chcesz się jakoś ze mną skontaktować, bądź mnie znaleźć, linki i numer GG podane masz na podstronie "Gdzie mnie znaleźć" .

3 komentarze:

  1. Mam pytanko!
    Jaka jest prawdopodobna data urodzenia Harrego??? Umknęło mi to i tu i w książce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Harry'ego w tym opowiadaniu nie zmieniałam. Urodził się 31 lipca 1980 roku (jeżeli dobrze pamiętam, bo ciągle mi się myli między 31, a 30 xD)

      Usuń
  2. Cudowny rozdział :D Harry wcześniakiem, nie myślałam nawet o tym :) Ale dobrze że się wszystko wyjaśniło :) Lecę czytać dalej ;)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy