wtorek, 4 czerwca 2013

21 ~~ To był chyba sen...

Właśnie tak sobie popatrzyłam na komentarze do 20 rozdziału i widzę taki do mnie wzrot: "No ty mendo!" Mendą nie jestem xD ! Tak... mówię o twoim komentarzu To$ka! xD
Dobra... lecimy do rozdziału! 
~~ ~~


[-Dziękuję. – oznajmiła.
-To nie wszystko. Pod okładką, na której była ta kartka, jest jeszcze coś.
Dziewczyna powoli zaczęła ściągać podkładkę i…]

                -Co to… jejku!
                Jej oczom ukazał się piękny pierścionek. Cały był ze srebra. Draco wziął od swojej dziewczyny pudełeczko, po czym wstał i podszedł do szatynki, przed którą uklęknął wyciągając przed siebie ręce.
                -Miona… jesteś całym moim światem. Jesteś słońcem, które oświeciło moje serce pełne ciemności. Dzięki tobie poznałem co to prawdziwa przyjaźń, a szczególnie miłość. Hermiona… zostaniesz moją żoną?
                Brązowooka zaczęła się szerzej uśmiechać, ukazując swoje piękne, lśniące białe zęby. Przez chwilę zastanawiała się, co odpowiedzieć. Bała się, że będzie musiała przechodzić przez to samo co wtedy, kiedy była z Weasleyem. Bała się, że zostanie sama. Na pewno się zgodzić? Przecież go kocha, tak jak on ją. Jest taki… czuły, troskliwy, miły… lecz Ron też taki był. Ale co ma wspólnego rudy z arystokratą? W końcu odpowiedziała:
                -Draco… wiesz jak było z Ronem… wiesz jak to mnie bolało. Boję się, że przejdę przez to jeszcze raz.
                -Hej… Spokojnie. Nie jestem jak ten rudzielec. – po tych słowach troszkę bardziej wyciągnął pudełko. – Zgadzasz się?
                -Pewnie, że… - urwała i zamknęła na chwilę oczy, aby szybko postanowić, czy powiedzieć „tak” lub „nie”. – TAK! Zgadzam się zostać twoją żoną!
                Uradowany wstał, a ona uwiesiła się na jego szyi. Podniósł ją w powietrzu i zaczął się kręcić, trzymając jego dziewczynę… Błąd! Jego narzeczoną. Kiedy opuścił ją na ziemię, włożył jej pierścionek na serdeczny palec. Teraz dopiero Miona uwierzyła, że NAPRAWDĘ jest narzeczoną Dracona Malfoya. Oczywiście nie zabrakło namiętnego pocałunku. Zaczęła lecieć jakaś muzyka. Była to piosenka pod tytułem „Just A Dream”. Zaczęli tańczyć. Po chwili usiedli ponownie i kończyli jeść lody, aż nagle… coś zadzwoniło w kieszeni dżinsów Hermiony. Była to jej komórka. Dostała SMS’a od… zastępczej matki.
                -Kto napisał? – spytał.
                -Moja zastępcza mama. – odpowiedziała, po czym otworzyła wiadomość i zaczęła czytać na głos:

„Witaj Hermiono.
Przepraszamy cię, że nic ci na urodziny nie posłaliśmy, ale baliśmy się, że będziesz zdenerwowana, z tego powodu, iż chcemy z tobą utrzymać kontakt. Miałaś wtedy rację, kiedy powiedziałaś, że nie wiemy jak to jest być nazwanym… jak to było? Szlama? Miałaś wielką rację. Przepraszamy, że nic ci nie mówiliśmy o twojej prawdziwej przeszłości. Wiedz, iż kochamy cię ii ciągle jesteś dla nas najlepszą, najpiękniejszą i najmądrzejszą córeczką, jaka w ogóle w świecie istnieje. Moglibyśmy się w trójkę spotkać? Ja, ty i twój zastępczy tata?
Pozdrawiam i ściskam bardzo mocno,
Jean”

                -Spotkać się z nimi? – zapytała.
                -Lepiej, żebyś się spotkała. Możecie to sobie wszystko na spokojnie wytłumaczyć.
                -Mam pewne wątpliwości co do nich…
                -Nie miej żadnych wątpliwości. To osoby, które obdarzyły cię miłością, troską i czułością.
                -No dobrze… - stwierdziła i zaczęła odpisywać:

„Cześć.
Dobrze… możemy się spotkać.
Za dwa dni, u Was w domu o godzinie 20.
Hermiona.”

                Wysłała. Kiedy skończyli, poszli odnieść naszynia do barku i zapłacili. Wrócili pieszo do domu. Zrobiło się już troszkę późno, więc Hermi poszła się wykąpać. Umyła włosy, wyczyściła zęby i przebrała się w swoją koszulę nocną, która była w kolorze czerwonym. Gdy weszła do sypialni, arystokrata już spał. Tak… spał z nią w jednym łóżku od dwóch miesięcy. Położyła się obok niego, aby potem się do niego przytulić. Położyła głowę na klatce ukochanego. Słyszała bicie jego serca. Biło w tak spokojnym rytmie, że poczuła jak jej serce pulsuje w tym samym tempie. Jednak okazało się, że on nie spał. Zaczął gładzić jej włosy.
                -Dobranoc Miona. – szepnął.
                -Dobranoc Draco.
                Zamknęli oczy. Pomyślała:
                -Jutro będę musiałą przekazać tę nowinę Harry’emu i Ginny.
~~ ~~
                Nastał kolejny piękny poranek. Wschodzące słońce obudziło byłą Gryfonkę. Otworzyła oczy i spojrzała w bok, gdzie leżał jej ukochany.
                -To był chyba sen… Draco i ja zaręczeni? To tylko piękny sen. Chociaż… - pomyślała, po czym spojrzała na serdeczny palec swojej prawej dłoni. Miała pierścionek. – Jednak to prawda. Jejku! Będę jego żoną!
                Uśmiechnięta przeciągnęła się i wyszła z łóżka. Wyciągnęła z szafy ubranie i podążyła do łazienki, aby doprowadzić się do porządku.
                Gdy była już gotowa, wyszła i ruszyła do kuchni, aby naszykować dla swojego narzeczonego śniadanie. Po kilku minutach usłyszała senny głos:
                Dzień dobry kochanie. Już wstałaś?
                -Cześć. Właśnie zrobiłam dla ciebie śniadanie. – odpowiedziała uśmiechając się.
                -Świetnie dzisiaj wyglądasz.
                -Dziękuję. – stwierdziła. Miała na sobie krótkie, dżinsowe spodenki i szarą tunikę z głębokim dekoltem. Zawiązała sobie jej dół, tak że miała odsłonięty pępek. Jej włosy nie miały już wielkich loków. Były one trochę falowane. Podała do stołu przepyszne jedzenie. Draco z zadowoleniem zasiadł do stołu i zaczęł jeść. Po chwili dosiadła się do niego Hermiona. Wzięła sobie dwa kawałki chleba, posmarowała masłem i położyła na to szynkę, pomidor i ogórek. Posypała trochę pieprzu.
                -Słuchaj… pójdziesz potem ze mną do Harry’ego i Ginn? – spytała.
                -Pewnie.
~~ ~~
                Po południu narzeczeni pojechali do małżeństwa. Była już piętnasta. Tej niedzieli nie było o tej porze kościoła, więc powinni być w domu.
                Dziewczyna zapukała. Otworzył im jej brat uśmiechając się na widok pary, trzymającej się za ręce.
                -Miona. Hej. – przywitał się. – Wchodźcie.
                Cała trójka weszła do środka. Od razu podążyli do salonu, gdzie była Ginny. Za trzy tygodnie powinna już urodzić swoje dziecko. Na ich widok, wstała z fotela, na którym siedziała, po czym przytuliła przybyszkę. Malfoyowi podała tylko rękę, lecz ciągle się uśmiechała.
                -Ginny… Harry… - zaczęła szatynka. – Ja i Draco mamy Wam coś ważnego do przekazania.
                -Co takiego? – spytał brunet.
                Nic nie powiedzieli. Siostra tylko podniosła swoją prawą rękę, na której miała założony pierścionek.
                -Tylko nie mów, że… - powiedział z uradowaniem brat.
                -Właśnie tak. Draco Malfoy oświadczył mi się wczoraj wieczorem. – zawołała zadowolona, na co szwagierka krzyknęła:
                -Super! Wiedziałam, że wcześniej czy później to się stanie!
                Mocno przytuliła swoją brązowowłosą szwagierkę. Kiedy oderwały się od siebie, zaproponowała:
                -Może… zrobię kawę?
                -Jasne. – odpowiedział Harry.
                -Zaraz przyniosę. – odparła z uśmiechem i już była przed wyjściem do salonu, aż nagle… złapała się mocno za brzuch. Trzymając się kurczowo, usiadła na krześle, które stało obok.
                -Ginny? Co się dzieje? – spytała dziewczyna.
                Nie otrzymała żadnej odpowiedzi.
                -Ginn! Powiedz co się dzieje! – zawołał z przejęciem mąż.
                -Harry… zaczęło się. Właśnie się zaczęło. – odpowiedziała ruda.
                Wszyscy wpadli w panike.
                -Że co? Już? Teraz? Właśnie w tej chwili? – spytał wystraszony bliznowaty.
                -Tak! Aua…
                -Oddychaj głęboko. Dobra… macie wyciągnięty samochód, czy w garażu? – powiedziała brązowowłosa.
                -Mamy go w naprawie. Silnik nawalał. – odparł zielonooki.
                -To jedźcie z nami. – zaproponował arystokrata.
                Potter wziął swoją żonę na ręce. Ugięły się pod nim kolano, bo teraz była cięższa. Razem z narzeczonymi wybiegł z mieszkania i pobiegł do samochodu, który stał przy furtce. Draco usiadł za kierownicą, obok niego Mionka, a na tylnych siedzeniach małżonkowie. Włączył silnik i ruszyli w drogę do najbliższego szpitala, który znajdował się 6 km dalej. Czystokrwisty jechał jak szalony. Wszyscy mocno trzymali się siedzeń. Nikogo nie dziwiła ta prędkość, ponieważ mieli w aucie ciężarną Ginervę.
                Po 5 minutach dojechali do celu. Szybko wbiegli do Izby Przyjęć. Hermi podbiegła szybko do recepcji.
                -Dzień dobry. Co pani dolega? – spytała recepcjonistka.
                -Mi nic, ale moja szwagierka zaraz urodzi. Proszę ją szybko przyjąć!
                -Proszę zaczekać na doktora. – stwierdziła.
                -Jak długo?
                -Około pół godziny, bądź godzinę.
                -Że co?! – zapytała oburzona. – Przecież ona TERAZ rodzi!
                -Proszę zaczekać na doktora. – powtórzyła.
                -ANI MI SIĘ ŚNI! – krzyknęła. – TO JEST SZPITAL! RODZĄCYCH POWINNIŚCIE OD RAZU PRZYJĄĆ!
                -Proszę się uspokoić, bo wezwę ochronę. Proszę czekać.
                Hermiona tak się oburzyła, że zaczęło się w niej gotować. Zawołała do brata:
                -Harry! Chodźcie za mną!
                Cała czwórka przeszła przez drzwi, które dzieliły recepcję od oddziału. Brunet ciągle niósł ukochaną na rękach. Zaręczeni trzymali się za ręce. Blondyn poczuł po uścisku, że jego narzeczona jest wkurzona. Nic dziwnego.  Sam by tej pracownicy przyłożył, ale on nie bije kobiet. Chodź tak wiele razy ciał uderzyć mopsa, kiedy jeszcze byli razem, żeby w końcu się od niego odczepiła.
                Brunet wpadł na jednego z lekarzy, który spytał:
                -Co się dzieje?
                -Proszę pana, moja żona zaraz urodzi dziecko. – odpowiedział.
                -Za mną. – oznajmił i wszyscy przeszli na oddział dla rodzących.
~~ ~~
                Poród trwał już 3 godziny. Panna Potter i Malfoy siedzieli przed drzwiami, za którymi Ginny rodziła. Harry był razem z nią. Usłyszeli płacz dziecka. A potem…
                -Uff… już. – zawołała dwudziestolatek, który właśnie wyszedł z pomieszczenia porodowego.
                -Chłopczyk czy dziewczynka? – spytała wesoło siostra.
                -Chłopczyk. Dwa razy. – odpowiedział z uśmiechem.
                -Bliźniaki? – spytała z niedowierzaniem. – Mogę je zobaczyć?
                -Jeszcze nie. Dopiero za kilka minut. Teraz przepraszam, ale wracam do ukochanej. – powiedziawszy to, wrócił do porodówki.
                -Słyszałeś? – spytała Miona, zakrywają usta dłońmi. – Bliźniaki. Nie jestem ciocią jednego dziecka, ale dwóch! I to w jednej chwili!
                -Słyszałem. – odparł ze swoim pięknym, lśniącym uśmiechem. Przytulił ją i pocałował w czoło, po czym zaczął gładzić jej włosy.
                Po kilku minutach mogli wejść. Ginerva leżała na łóżku, obok którego siedział Harry, a na drugim końcu pokoju były dwa małe łóżeczka. Szatynka podeszła do nich. Leżały tam dwa małe, słodkie bliźniaki. Miały zamknęte oczka i czarne włosy. Takie jak ich ojciec. Spały sobie spokojnie.
                -Ale śliczne. Zazdroszczę Wam takich dzieciątek. – westchnęła i podeszła do rudowłosej, aby ją przytulić i pogratulować nowych członków rodziny.
                -Dziękuję. Nie martw się. Na pewno też będziesz miała dzieci. I to słodsze od moich. – zaśmiała się ruda.
                -Żadne dziecko nie będzie takie cudowne jak twoje. – oznajmiła.
                -Harry, Hermiona… weźmiecie je na ręce i przyniesiecie do mnie? – spytała wiewiórka.
Rodzeństwo uczyniło to. Potter podał swojej małżonce jedno z dzieci.
-Jak im dacie na imię? – zapytał blondyn.
-Myślę, że temu… - uniosła lekko trzymające przez nią dziecko. – Damy Fred, po moim bracie.
-A temu? – spytała Hermi.
-Koniecznie James. Po moim ojcu.    


*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hej :D
Jest to już 21 rozdział tego opowiadania.
Od wczoraj dziwnie się czuję z powodu jednej rzeczy... Jak myślę o tym, że jak skończę te opowiadanie, to świat mi się zawali! Takie cudowne opowiadanie, a tutaj się powoli zbliżamy do końca ;-; . Też tak macie? Że wiecie, że zbliżacie się do tego końca i już nie będzie dalej? Będzie mi wielka szkoda opuścić po skończeniu tego bloga :( . Może po tym opowiadaniu, będzie następne opowiadanie w tym samym blogu? Jestem przerażona! Myślę, że te opowiadanie będzie miało 35-40 rozdziałów, albo nawet mniej ;-; . Macie może na to jakiś lek? Już się zbliżamy do końca... :'( . Jak myślicie? Założyć na te nowe opowiadanie nowego bloga, czy na tym blogu pisać? Chyba nowy, aby potem się nie mieszało...

PS Nie wiem kiedy pojawi się NN. Teraz muszę nadal poprawiać oceny. Postaram się dodać notkę 20 czerwca. Ale może to się spóźnić.
PPS Jak skończę tego bloga, to nie wiem czemu, ale mam pomysł na dwa blogi o innym parringu. Chciałabym napisać o Hinny, ale też Dramione inną historię ! Mam nawet do tego świetny pomysł :3
PPS Mi się rozdział bardzooo podoba :D Nie wiem czemu... może że jest trochę inny? Ale pozytywnie inny :)

PPPS Przepraszam, że nie jest z tłem tak jak miało być, ale blogger znów robi swoje -,- . Chyba będę musiała przepisywać. Ale to jutro, iż teraz... Fizyka :'(
EDIT !!
UDAŁO MI SIĘ Z TŁEM :D 
A 22 rozdział może się jednak ukazać w następnym tygodniu ^^




2 komentarze:

  1. Hej możesz napisać coś o Harrym, Gin i o ich dzieciach (wiem że to jest Dramione ) ale bardzo proszę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bliźniaki jak fajnie :D Bardzo lubię czytać te opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy