czwartek, 3 października 2013

37 ~~ PRZESTAŃ !

"Wysłuchaj lepiej obie strony, nim
podejmiesz pochopne wnioski, które mogą być fałszywe.."

Rozdział 37
PRZESTAŃ !

-Harry. Podejdź tu na chwilę.
Draco składał w kupkę pergaminy z wypracowaniami na temat eliksiru Felix Felicis. Akurat było już po dzwonku na przerwę. Młody Malfoy spojrzał na ojca z nieukrywanym zdziwieniem. Podszedł do niego, gdy wszyscy uczniowie już wyszli.
-Co się stało? Napisałem coś źle z wypracowaniem? Czy chodzi o Jean? - spytał ostrożnie.
-Jean.
Blondyn przełknął głośno ślinę. Bał się, że coś się stało. Nikomu nie mówił, że podczas patrolu u niej był. Milczenie.
Draco uznał, że może kontynuować, więc zaczął:
-Dzisiaj w sypialni mojej i matki, pojawiła się twoja zmarła babcia, Narcyza. Powiedziała, że...
-...że to jeszcze nie koniec z Jean i trzeba ją pilnować. - dokończył za niego Harry.
Dracon spojrzał na niego z zdziwieniem.
-Skąd ty o tym wiesz?
-Ona była także w moim pokoju. Ale mam wrażenie, że powiedziała mi trochę inaczej, niż wam. Może więcej szczegółów mi podała. Wiem jednak, że Jen wie o wszystkim. Chciałbym się dowiedzieć więcej, ale... nie da rady, ponieważ ona i tak nic, nikomu nie powie.
-No dobrze... - westchnął nauczyciel. - A tak z innej beczki... - wziął do ręki wypracowanie syna. - Dlaczego napisałeś, że Felix Felicis służy do niemożliwych celów?
-Ponieważ wtedy się ma dużo szczęścia i wtedy ludzie robią to, co wbije im do głowy.
-Ale ten eliksir jakby... hmm... podpowiada nam, gdzie mamy się udać, by dowiedzieć się tego, co chcemy. 
-Co mogę z tego dostać?
-Jeżeli tak teraz na to patrzę... Dostaniesz może chociaż Zadowalający.
-Co? Tato no! Może chociaż Powyżej Oczekiwań?
-A czemu aż PO ? - zapytał z uśmiechem na ustach.
-Bo to w ogóle jest cud, że udało mi się napisać sam wypracowanie, bez pomocy Jean.

~~*~~

Perspektywa pierwszoosobowa - Jean

Otworzyłam powoli powieki. Zauważyłam, że jest już dzień. Uznałam, iż uczniowie i nauczyciele są aktualnie na obiedzie w Wielkiej Sali. Czułam się słabo. Chciałam sobie przypomnieć co było jako ostatnie, nim nie zasnęłam. Pamiętam, że był tutaj Rafael. Potem Harry... Chciałam mu powiedzieć co takiego zrobił Cant, jednakże nie powiedziałam, bo... nie jestem już pewna, czy straciłam świadomość, czy po prostu zasnęłam. Spojrzałam w bok. Zauważyłam tam zerwany hiacynt. Zastanawiałam się, od kogo to może być. Nikt, oprócz rodziny, Jasmine i Zabiniego nie wiedział, że to mój ulubiony kwiat. Wyciągnęłam ku roślince rękę, jednakże nim dotknęłam kwiatka, dostrzegłam, iż mam coś namalowane na dłoni. Spojrzałam na to. Było to czerwone serce. Zrobiło mi się tak jakoś cieplej w sercu. Ale kto to mógł zrobić? Nie wiedziałam. 

Perspektywa trzecioosobowa

Wzięła do ręki roślinę. Uśmiechnęła się do siebie samej. Po chwili jednak, ten wyraz twarzy znikł. Przypomniała sobie noc. Była tutaj jej babcia, Narcyza, razem z drugą babcią, Lily. Ostrzegały ją i dawały jej wskazówki. Najbardziej w pamięci miała ten fragment rozmowy...

-A teraz może taki trochę łagodniejszy temat... - zaczęła pani Malfoy.
-Tak? - zapytała niepewnie szatynka.
-Chodzi o Alexandra. Twojego przyjaciela. - oznajmiła pani Potter.
-On już nie jest moim przyjacielem. Okazał się być zdrajcą. Ufałam mu, a on tak o mnie powiedział, a...
-Musisz wiedzieć, że to nie jest prawda. - przerwała jej blondynka. - To Rafael wszystko obrócił. To on powiedział tak o tobie. Nie Zabini.
-N-Nie wierzę wam...
-Lepiej uwierz. Dlaczego ty go bronisz? Nie pamiętasz, co ci takiego zrobił tej nocy? Jak cię dwa razy spoliczkował i uderzył w brzuch? Nie płakałaś wtedy?
-Jean... - zaczęła rudowłosa. - Nie ukrywaj tego uczucia. Ty kochasz Alexandra. Tęsknisz za jego bliskością, dotykiem i ciepłem. Uwierz nam. On nic złego nie zrobił. To dobry chłopak. Lepiej się pośpiesz, nim będzie za późno.

-Muszę stąd wyjść i z nim pogadać... - szepnęła do siebie. Usłyszała, jak drzwi do skrzydła się otwierają. Spojrzała w tamtą stronę. Na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech, gdy okazało się, że to...
-Siadaj. - powiedziała prawie bezgłośnie.
-Jak się czujesz? - spytał, po czym skorzystał z jej propozycji.
-Sama nie wiem... wiesz może, gdzie jest Alexan?
Harry się zamyślił.
-Nie... - odpowiedział po chwili milczenia. - A co się siostrzyczko stało?
-Chciałam po prostu z nim pogadać.
***
Chłopak był u niej przez długą chwilę, jednakże musiał wrócić na zajęcia. Dziewczyna leżała ciągle przykryta. Patrzyła w sufit. Po chwili powtórnie skierowała swój wzrok w stronę rośliny. Zaczęła nucić sobie piosenkę, której nauczyła się, jak wdała się w związek z Rafaelem...

Gdzie się podziali wszyscy dobrzy faceci
I gdzie są wszyscy bogowie?
Gdzie jest obyty w walce Herkules
Który pokona pojawiające się przeciwności losu?
Czy nie ma już białego rycerza na nieustraszonym ognistym rumaku?
Późno w nocy przewracam się z boku na bok
I marzę o tym czego potrzebuję
Potrzebuję Bohatera
Wytrzymam dla bohatera
Aż do końca nocy
Musi być silny i musi być szybki i musi być wytrzymały

I musi być świeży w walce
Potrzebuję Bohatera
Wytrzymam dla Bohatera
Aż do światła poranka
Musi być niezawodny i musi być niebawem*

--~~*~~--

Minął dokładnie tydzień, od kiedy Malfoyówna trafiła do skrzydła. Teraz mogła w końcu opuścić te miejsce i wrócić do siebie. Do swojego dormitorium. Nie widziała w ogóle już Zabiniego. Czuła się dziwnie z tą myślą. Tęskniła za nim. Tęskniła za ich wieczornymi rozmowami, żartami, zabaw, wypadów do Hogsmeade. Musiała z nim koniecznie porozmawiać. Podczas lekcji Zaklęć, wysłała Harry'emu wiadomość, by przyszedł o czternastej, kiedy jest pora obiadowa, na błonia. Nad jezioro. Otrzymała odpowiedź potwierdzającą jego obecność. Nie miała innego wyjścia. Postanowiła, że nie da się manipulować Rafaelowi, oraz postawi na swoim. Przecież ona nie jest czarną owieczką. 
***
Wybiła czternasta. Jean patrzyła na zamarzniętą taflę jeziora. Niebo było zachmurzone. Stała z krzyżowanymi rękami na piersiach, zastanawiając się, jak przekazać to wszystko bratu. Wiedziała jedno: Musi to powiedzieć.
Chodzi tutaj także o Alexandra. Ona by chciała mieć pewność, że to prawda, bądź nie...
-Hej mała.
Z zamyśleń wyrwał ją głos blondyna. Odwróciła się w jego stronę i się uśmiechnęła. Przytulił ją na przywitanie.
-Harry... - zaczęła. - Tylko błagam. Bądź podczas tej rozmowy spokojny, mimo tego, co takiego usłyszysz. Obiecujesz?
Zastanowił się przez chwilę.
-To zależy. Ale mogę tak stopniowo obiecać, jednakże nie całkowicie.
Jęknęła. Jednak uznała, że nawet gdyby obiecał w stu procentach, to i tak wpadnie w furię.
-Może... usiądziemy? - zaproponował Ślizgon. Kiwnęła głową. Zmierzyli w stronę drzewa, obok którego była ławka. Usiedli na niej.
-Słucham cię siostrzyczko.
-Ech... jak tutaj zacząć... Chciałam ci to wszystko powiedzieć wtedy w skrzydle, ale coś nie wyszło. - wzięła głęboki oddech, po czym powoli go wypuściła. - To zaczęło się tak... Początek września... Przechadzałam się po korytarzach szkolnych, zamyślona. Nagle na kogoś wpadłam. Okazało się, że to Cant. Nie darzę go w ogóle sympatią. Miałam takie odczucie, że chce do mnie zarywać. Wiesz jednak, że to mu się na pewno nie uda. Znasz przyczynę, dlaczego zerwałam z Alexanem. Nie chciałam z Rafaelem gadać, więc wymyśliłam na poczekaniu, iż muszę zrobić wypracowanie na eliksiry...
-To wtedy było już wypracowanie? Nic nie pamiętam! - przerwał jej.
-Powiedziałam, że wymyśliłam. Chciałam się go pozbyć. I proszę cię z łaski swojej, byś mi nie przerywał, bo nie jest łatwo mi o tym mówić. Na czym stanęłam? A dobra... Już się od niego oddalałam, jednakże jak byłam gdzieś jakieś... sto metrów od niego, zawołał, czybym nie była zainteresowana nowinką, którą się dowiedział od Zabiniego na mój temat. Zdziwiona wróciłam do niego. Chwyciłam go za łokieć, po czym zaciągnęłam kąt. Czekałam, aż on zacznie. Zaczął. Powiedział mi, że jak Alexander był sam na patrolu...
-Kiedy był sam? - przerwał jej po raz kolejny.
-Kuźwa no! Harry! Prosiłam, byś mi nie przerywał! Wtedy na lekcjach Astronomii profesor Finnigan spadł z wieży. Pamiętasz to? - jako odpowiedź pokiwał głową. - Wracając...  Cant spotkał wtedy Alexana. Mieli dość ostrą wymianę zdań. Oznajmił mi, że Zabini powiedział... - zamknęła oczy, połknęła głośno ślinę, po czym uniosła powieki. Spojrzała swoimi szaro-niebieskimi tęczówkami, prosto w czekoladowe oczy bliźniaka. 
-Co takiego ci powiedział?
-Że jestem zwykłą dziwką... - z jej oczu zaczęły lecieć pierwsze łzy.
-C-CO ??!! - zawołał chłopak podrywając się z miejsca. 
-Uspokój się! - złapała go za rękaw jego szarego płaszcza. Spojrzał na nią.
-Jak mam być spokojny, skoro się takich rzeczy dowiaduję?! Idę go zabić...
-PRZESTAŃ ! - wstała gwałtownie z miejsca i stanęła obok niego. Ciągle trzymała go za rękaw. - Nawet nie wiem, czy to prawda!
-A CO JAK JEDNAK?! - warknął. Wyrwał się z uścisku siostry i pobiegł w stronę zamku. Dziewczyna przez chwilę rozglądała się w około. Po chwili podążyła biegiem za bratem.
~~
-ZABINI !! ALEXANDER !! 
W Wielkiej Sali rozległ się wkurzony głos Harry'ego, który wbiegł do pomieszczenia jak burza. Uczniowie i nauczyciele patrzyli przerażeni na blondyna. Starsi Malfoyowie nawet nie wstali z miejsc, widząc, jak ich syn jest znerwicowany. Najbardziej przestraszony był Puchon. Ślizgon podchodził do niego groźnie. Szatyn wstał z miejsca, a ten złapał za jego mundurek i gwałtownie pociągnął za sobą. Z nauczycieli wstała tylko Hermiona.
-PANIE MALFOY! O SIEDEMNASTEJ MA PAN PRZYJŚĆ DO MOJEGO GABINETU !!
Nie wiadomo, czy młody Malfoy w ogóle słyszał. W jego uszach dudniły ciągle słowa siostry.
~~
-Harry! - zawołała za nim szatynka, kiedy zauważyła swojego brata i byłego chłopaka, którzy zmierzali w stronę schodów. Blondyn miał wściekłą minę, zaś szatyn zdziwioną i zdezorientowaną. Jean znów za nimi pobiegła. Dotarli do pokoju wspólnego prefektów. Malfoy przycisnął przyjaciela do ściany, po czym wyciągnął swoją różdżkę i zmierzył nią w szyje chłopaka. Gdy Gryfonka dobiegła do celu postanowiła odtrącić brata od brązowookiego. Ciągnęła go za ramię, jednak ten ją ciągle odtrącał.
-Puść go! - rozkazała błagalnym tonem. Złapał towarzysza znów za mundurek, po czym zaciągnął go do swojego dormitorium zamykając za sobą drzwi i rzucając na nie zaklęcia, by siostra nie weszła. Ona zaczęła walić pięściami w drzwi rozkazując, by jej otworzył, jednakże ignorował to.
-Powiesz mi w końcu co ci odbiło?! - zapytał Alexander.
-Jeszcze będziesz debila udawał?! - warknął złowrogo.
-Powiedz mi chociaż o co, lub kogo chodzi no!
-O moją najdroższą siostrzyczkę, Zabini!
-Rozmawiałeś z nią? - zapytał z nadzieją w głosie. - I jak? Wiesz może, czemu jest do mnie tak nastawiona?
-Nie no... ja nie wytrzymam z tym idiotą... - jęknął Ślizgon. - Pamiętasz może początek września, jak byłeś przez jakiś czas sam na patrolu, bo tak ustaliłeś z Jen? - zaczął spokojniejszym i bardziej opanowanym tonem.
-Pamiętam.
-Rozmawiałeś z Rafaelem Nicoladisem Cantem?
-Tak. Rozmawialiśmy o Jean. On mnie tak wku*wił...
-Niby czym? Przecież to ty ją wyzwałeś.
-NIBY JAK JĄ NAZWAŁEM ?!
-A pomyśl. Niech Ci się przypomni!
-Mów!
-Nazwałeś ją zwykłą dziwką!
-ŻE CO KU*WA ?! JA PIE*DOLE ! - Puchon złapał się za tył głowy. - I TY SĄDZISZ, ŻE WYZWAŁBYM SIOSTRĘ MOJEGO NAJLEPSZEGO PRZYJACIELA?! ŻE OBRAZIŁBYM MOJĄ NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĘ ?! I DZIEWCZYNĘ, KTÓRĄ KOCHAM ?! TO RAFAEL JĄ TAK NAZWAŁ DO CHOLERY ! OTWÓRZ DRZWI !
-Ani mi się śni!
-OTWIERAJ TE PIE*RZONE DRZWI !
-Ciszej trochę, bo...
Urwał. Szatyna napadła wściekłość. Rozwalił drzwi. Na fotelu siedziała zapłakana Gryfonka, jednak ten wybiegł z salonu. Dziewczyna go zauważyła. Spojrzała w stronę dormitorium brata, który właśnie stanął w drzwiach.
-A ten gdzie poszedł?
-Do Canta! Wkurzył się na maxa.
-D-Do Canta? - jej wyraz twarzy zmienił się w przerażenie. Wstała energicznie z fotela i wybiegła za prefektem Huffelpuffu. Spojrzała w lewą i w prawą stronę korytarza. Zauważyła go, jak skręcał w stronę Wielkiej Sali. Biegła za nim. Postanowiła się jak na razie nie odzywać. Alexander dopadł go na trzecim piętrze. Zaciągnął go do jednej z opustoszałych klas. Malfoyówna patrzyła przez lekko uchylone wejście.

Perspektywa pierwszoosobowa - Alexander

Patrzyłem na ten jego głupkowaty uśmieszek. Już go nienawidziłem od pierwszego września, jak go poznałem w pociągu. Tak chciałbym miotnąć go Avadą, jednakże nie chcę mieć problemów i zostać mordercą.
-Szukałeś mnie? - spytał z tym swoim kpiącym uśmieszkiem.
-A wiedz palancie, że tak. - syknąłem w odpowiedzi. - Coś ty Jean naopowiadał?
-A co? Zadarła ci noska ta gówniara? - zaśmiał się. 
Coraz bardziej się we mnie gotowało. Nie wiedziałem czy go zabić, storturować, czy po prostu posłać go na pocałunek dementora.
-Czemuż jej powiedział, że nazwałem ją dziwką, skoro to TY o niej tak powiedziałeś?!
-A jak myślisz? Co sądziłeś? Że ta suka będzie twoją dziewczyną?
-Dla twojej informacji, myśmy byli już razem. Ja ją kocham i ona kocha mnie.
-Chyba w twoich snach.
Nie wytrzymałem. Uderzyłem go z całej siły w brzuch, po czym kopnąłem go w jego członka. Byłem zadowolony, że mu przyłożyłem. 
-Powiem ci to jeden, jedyny raz i lepiej to sobie zapamiętaj, bo będziesz miał ze mną do czynienia. Nie próbuj tknąć mojej dziewczyny, którą jest Jean i nie życzę sobie, byś się do niej zbliżał. - powiedziałem.

Perspektywa trzecioosobowa


Zszokowana dziewczyna stała osłupiała pod drzwiami. Jednak Alexan jej nie nazwał dziwką, tylko był to Rafael. Mogła się tego spodziewać. Gdy usłyszała zbliżające się kroki, ukryła się w toalecie dla dziewcząt, naprzeciwko wejścia, pod którym stała. Kiedy kroki ucichły, wróciła do dormitorium. Musiała to wszystko przemyśleć na spokojnie.
---------------------------------------------------------------
* - przetłumaczone słowa piosenki "I Need A Hero" autorstwa Bonnie Tyler.
---------------------------------------------------------------
Siemanson! :D
Tę piosenkę może kojarzycie z filmu "Shrek 2" xd . Wpadła mi w ucho.
Przetłumaczyłam ją sobie i nawet fajnie się składa ^^ .
Nie przynudzam...
Pozdrawiam,
Kaja Malfoy.
PS Dedyki!
Dla Avadi, Lily M. oraz nieznanego mi anonimka xd
PPS Do anonimków:
Było by mi miło, gdybyście się jakoś podpisali. Chodzi mi o to, że można anonimowo, ale taki podpis, by mogłam odróżniać osoby :) Może być jakaś nawet literka xd.
PPS Ale teraz tak na serio, no! xd
38 rozdział podzielam na 2-3 części. Pierwsza część się pojawi dopiero wtedy, kiedy napiszę te dwie-trzy części.
PPPS Wiecie z czego się bardzo cieszę? xd Że w ankiecie wygrywa Alexan! Tak. Przerywam ją. Wyniki: 1 głos na Rafaela i 41 głosów na Alexana! Gratuluję! xd
Teraz inna sprawa... dzisiaj (albo jutro) powinna się pojawić nowa ankieta. W tym samym będzie ona miejscu, gdzie ta z tymi chłopakami. Może nawet zaraz ją dodam ^^ . Jakby co, to zajrzyjcie na bloga gdzieś w okolicach 19-20 :) a ankieta już będzie :D

8 komentarzy:

  1. *o*
    Dzieje się.
    Jeden z lepszych rozdziałów! Autentycznie! Pełen akcji, wartki i szybki.
    Ale mam niedosyt... ;) Chcę jeszcze! :*
    Lumossy
    im-possible-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kaja, bardzo, ale to bardzo dziękuję za dedykację! ;* Wywołałaś na mojej twarzy uśmiech od ucha do ucha. :) Jest mi bardzo miło. ;*

    Taaaaaaaaaaaaaaaaaak!
    Taaaaaaaaaaaaaaaaaak!
    Taaaaaaaaaaaaaaaaaak!

    Jestem taka dumna z Alexana! :) Chłopak - złoto! :) Bardzo mi się podobała jego reakcja! :) Ach... i jak on uroczo poturbował Canta! ^^

    Ale jak znam życie, przygoda Jean z Cantem jeszcze się nie skończyła. Cant jeszcze będzie próbował krzywdzić szarooką. Będzie próbował osiągnąć swój cel. Jestem ciekawa, czym nas jeszcze zaskoczysz. Cant ma tupet.

    Harry jest niezastąpionym bratem. :) Podoba mi się jego miłość do Jean. Ogólnie on cały mi się podoba! :) Malfoy i Potter w jednej osobie. :) Sceny z Wielkiej Sali nie zapomnę do końca życia. Miał chłopak wejście. :)
    Pod względem nauki przypomina mi swojego imiennika. :D Och, należy mu się PO! :D Hi hi! :)

    Pojawienie się Lily, spowodowało u mnie SZOK! W najsłodszych snach bym o tym nie pomyślała! :) Mam nadzieję, że Jean już wie co ma zrobić. :)

    Rozdział jest cudowny, wspaniały, fantastyczny etc.! :)

    Pozdrawiam Lily M. ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana Kajo! (Brzmi jak z listu, ale kij z tym.)
    Na początku dziękuję bardzo za dedykację. Poprawiłaś mi humor i czuję się o wiele lepiej! :*
    TO JEST NAJLEPSZY ROZDZIAŁ FOREVER AND EVER... wiem, zdanie bez sensu. xD
    Czułam te wszystkie emocje!
    Alexan mnie zachwycił! *.* Chcę takiego chłopaka!
    Nieźle przyłożył Cantowi.
    Wielkie wejście Harry'ego sprawiło, że aż się uśmiechnęłam do ekranu telefonu! ;D
    Pozdrawiam, całuję i życzę weny. :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdzial i czekam na miniaturke

    Paula :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny!! Nie mogę doczekać się następnego i oczywiście miniaturki!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na wstępie: Przepraszam, że tak długo nie komentowałam- po prostu mój laptop odmówił posłuszeństwa więc musiałam przerzucić się na komórkę, gdzie niestety nie można dodawać komentarzy (A niech cię Samsungu!). A co do rozdziałów to co tu dużo mówić... bardzo fajne jak zawsze:) Niecierpliwie czekam na kolejny rozdzialik:)
    Alhena L.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak myślę...Jak ja mogłam w poprzednim rozdziale zostawić tak krótki komentarz.?!

    Tak jak uwielbiam Narcyzę tak nienawidzę Lily -.-'
    Haha jak czytam te przekleństwa z ich ust to tak jakoś śmieszno mi się robi xd
    Harry to skarb. Mieć tak kochającego i troszczącego się o Ciebie brat...to cud.! No...w pewnym sensie. Jas dobrze trafiła i lepiej nie mogła. To chłopak-marzenie ^^
    Ah Alexan *.* Jean ty szczęściaro.!
    A Cant'owi należało się już dawno. Gówniarz jebany oby więcej się w życie Jean nie mieszał. Chociaż znając życie to jednak nie koniec.

    Kolejny krótki komentarz :_:
    To$ka...

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział ;) No dobrze tak Rafaelowi. Zasłużył sobie. :) Mam nadzieję że Alexan i Jean się pogodzą ;)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy