wtorek, 14 stycznia 2014

8 ~~ Access Memories

Rozdział 8
Access Memories…

-Gdzie jest Jean?! - zapytała Ginny wpadając do salonu jak burza.
-Nie mam pojęcia - odpowiedział Potter.
-A Fred?
-Gdzieś zniknął.
~~~~~
-Jean?
Fred znalazł swoją kuzynkę siedzącą na chodniku przy ulicy. Mało kiedy ktoś tam przyjeżdżał.
-Usiądziesz obok mnie? - szepnęła.
Spełnił jej prośbę i objął ją ramieniem.
-Wszystko w porządku?
-Boję się nie tylko o tatę, ale także o mamę... - Rozpłakała się.
-Dacie radę.
~*~
Wieczorem...
-Mamo! 
Jean znalazła matkę w Sali Wejściowej. 
-Jean...!
-Gdzie... Jest... - oddychała głośno po biegu - Tata...?
-W bibliotece. A gdzie Harry?
-Został w Gniedździe.
Gniazdo to była nazwa mieszkania Harry'ego i Jasminy Malfoyów.
-Stało się coś? 
-Katniss ma gorączkę. Ale gdzie jest ojciec?
-Powiedziałam, że w bibliotece. Co to był za ton w stosunku do twojego ojca chrzestnego?!
-Wkurzył mnie.
-Niby czym? - Skrzyżowała ręce na piersi.
-Nie chciał mnie puścić. I jeszcze mnie dobił... Przypomniał sobie coś?
-Tak, ale to co ze mną tylko jedną, prawie nic nieznaczącą sceną.
-Czyli jest w miarę dobrze - odetchnęła z ulgą.
-Nieprawda. Jest to jeszcze gorzej. Jak to możliwe, by wszystko sobie przypomniał, ale tam gdzie byłam ja... Nic.
-Martwię się o ciebie.
-Nie musisz kochana - przytuliła do siebie najstarszą córkę.
***
W tym samym czasie w bibliotece…
            -Musi tutaj coś być… no musi! – mówił do siebie Draco, szukając czegoś, co może mu pomóc odpowiedzieć na pytania. Dlaczego nie umiał sobie przypominać z taką łatwością sceny z Hermioną, tak jak z innymi rzeczami, między innymi to, że grał w drużynie Quidditcha, miał zadanie od Czarnego Pana…
            Przechadzał się pomiędzy regałami. Patrzył na tytuły opasłych ksiąg.
            Minęło sporo czasu, nim ujrzał pewien ciekawy tytuł, który mógł mu pomóc. Wziął do rąk książkę „Rzadkie powody zapomnienia – Jak sobie coś przypomnieć?” i zajął miejsce przy długim, drewnianym stole. Przewertował pośpiesznie stronnice, aż natknął się na ciekawiącą treść.
            -Kompletne zapomnienie o swojej historii (mugole mówią na to „amnezja całkowita”) – przeczytał półszeptem. – Spowodowana może być przez mocne uderzenie w głowę, bądź innym rodzajem urazu mózgu. Ofiara nie będzie pamiętała o swojej własnej rodzinie, jednakże u czarodziejów jest tak, iż wiedzą, jak wyglądają ich rodzice, pamiętają formułki zaklęć. Niestety stwierdzono, że osoba pokrzywdzona nie pamięta swojego partnera, dzieci… Jest to dość skomplikowane.
            Przetarł dłonią czoło. Przecież tyle to już wiedział! Powrócił do treści.
            -Jeżeli czarodziej nie umie sobie przypomnieć momentów spędzonych z własną rodziną, a takie coś jak na przykład gra w Quidditch, bądź jakieś złe czyny przez nią wyrządzone, przypomina, jest to dość niepokojący znak. Najlepiej, kiedy osoba cierpiąca na tę „chorobę” nim zacznie sobie coś przypominać, wypowie zaklęcie Access Memories co oznacza „Dostęp Wspomnienia”. Niestety… nie w każdym przypadku to działa. Jeśli nie poskutkuje, może pomóc tylko jakiś mocny szok. Jednakże istnieje także taka możliwość, że te momenty, które chcemy sobie przypomnieć, nigdy nie powrócą do naszej świadomości.
            Malfoy przeraził się ostatnim zdaniem. Nigdy do świadomości? Miał nadzieję, że Acces Memories zadziała…
            Znalazł pergamin i pióro, po czym zaczął przepisywać notatkę z księgi. Pokaże to Hermionie. Może na coś wpadnie. W końcu… mówiła, że z każdej rzeczy znajdzie się jakieś rozwiązanie…
|~*~|
            -Hermiono!
            Do pokoju wpadł Dracon. Spostrzegł Malfoyównę i Jean, które siedziały na łóżku i o czymś rozmawiały. Jen nie umiała wytrzymać. Poderwała się z miejsca i rzuciła się ojcu na szyję. Mężczyzna był zaskoczony gestem szatynki. Spojrzał pytająco na Herm, jednakże ona lekko przytaknęła głową. Uścisnął Zabiniównę.
            -Przepraszam… - szepnęła szarooka, odrywając się od Malfoya.
            -Nic się nie stało – uśmiechnął się lekko.
            -To ja może… wyjdę – zmieszała się lekko i zostawiła rodziców samych.
            -Co to było? – zapytał zdziwiony.
            -Uścisk – odpowiedziała spokojnym tonem.
            -Ale dlaczego to zrobiła?
            -Bo jesteś jej ojcem.
            -Czyli… ona jest siostrą Kai… Nie… to nie możliwe, by była moją córką…
            -Znalazłeś coś w bibliotece? – zmieniła temat.
            -Tak – mówiąc, wyciągnął kartkę i podał ją kobiecie. – Przepisałem tę krótką treść.
            Zaczęła czytać. Jej oczy wędrowały szybko po wypisanych idealnym pismem blondyna.
            -Acces Memories… - zastanowiła się. – Nigdy nie słyszałam o tym zaklęciu.
            -Ja też nie.
            -Jutro spotkasz się z pewną osobą.
            -Z kim?
            -Z Zabinim. Blaisem Zabinim.
~~*~~
-Domi! – szeptała, szturchając swoją siostrę. – Domi, wstawaj!
-Która godzina…? – mruknęła.
-Prawie szósta. Jest już świt. Miałyśmy iść do Kai.
Szatynka od razu poderwała się z łóżka.
-Naszykuj się. Rodzice jeszcze śpią. Czekam na ciebie w salonie – oznajmiła Avada, wychodząc z pokoju panny Snape.
Kilka chwil później, do pokoju gościnnego weszła Domi.
-Idziemy – powiedziała cicho przybyła.
Wyszły z domu, po czym gdy przekroczyli granicę posesji, teleportowały się do ich celu: Hogsmeade.
*
Wylądowały za Trzema Miotłami. Weszły na alejkę, by potem pójść wzdłuż niej i znaleźć mieszkanie ich siostry. Zajęło im to prawie pół godziny. Przy płocie spostrzegły tabliczkę z napisem:

Gabrielle Snape – Serdecznie pozdrawia!

-Przecież Kaja ma na imię Kaja, a nie Gabrielle – odparła Domi.
-Ale Gabrielle to jej drugie imię. Pomyśl chociaż. Przed kimś się ukrywała… Ale też to nie jest zbyt dobre „posunięcie”, dając tutaj nazwisko…
Popatrzyły na siebie porozumiewawczo, po czym pokiwały lekko głową. Otworzyły furtkę, przeszły przez chodnik i zadzwoniły. Musiały trochę długo czekać, aż usłyszały zbliżające się kroki. W drzwiach stanęła właśnie kobieta, do której przyszły. Miała na sobie turkusowy szlafrok. Nie wyglądała na zbyt zdrową. Pod oczami miała bardzo widoczne worki, a włosy były rozczochrane.
-Avada? Domi? Co wy tu robicie? – zapytała zdziwiona.
-Przyszłyśmy odwiedzić siostrę. – Avada uśmiechnęła się.
-Po tym wszystkim? I o TEJ porze? – niedowierzała. – Wchodźcie. – Otworzyła szerzej drzwi, by wpuścić je do środka. – Chodźcie do salonu. Zrobię wam coś ciepłego do picia.
Cała trójka poszła na miejsce, o którym mówiła jedna z nich.
-Czekolady, kawy, herbaty…? – spytała przybyłe.
-Czekolady – odpowiedziały w tym samym czasie, co wywołało u wszystkich śmiech.
-Zaraz wam przyniosę – odparła kiedy się uspokoiła. Wyszła z salonu i zmierzyła do kuchni.
-Lepiej nie zaczynajmy od tematu, no wiesz… ciąży – oznajmiła Domi.
-Spokojnie. Wiem o tym – zapewniła ją druga.
Kilka chwil później wróciła gospodyni domu trzema kubkami przepysznej, gorącej czekolady. Miała już rozczesane włosy. Gdy podała siostrom napoje, zaklęciem zrobiła sobie długiego, grubego warkocza, którego zarzuciła na bok.
-Jaki cel ma wasza wizyta u mnie?
Na odpowiedź musiała długą chwilę czekać.
-Em… Chciałyśmy po prostu… porozmawiać – zająknęła się Domi spuszczając wzrok i patrzyła swoimi niebieskimi oczami na swoje kolana.
-Błagam dziewczyny… - Westchnęła. – Nie każcie mi znów tłumaczyć to, dlaczego nie dawałam znaków życia. Chociaż wy.
-O tym akurat nie chciałyśmy – stwierdziła niebieskooka.  
-A o czym? O nie… - pokręciła głową na porozumiewawcze spojrzenia, które wymieniły przybyłe. – Mama tu przyjdzie?
-Plus ojciec – podkreśliła Domi.
Długowłosa opadła na oparcie fotela i głośno westchnęła.
-Kto jest tym ojcem, Kaja?
Siostra dała kuksańca w żebro Avadzie, zaś Kaj wstała energicznie z fotela.
-ILE RAZY MAM MÓWIĆ, ŻE NIE JESTEM W CIĄŻY?! NAWET Z KIM BYM MIAŁA MIEĆ?! – wybuchła.
-Uspokój się już – rozległ się jakiś głos zza drzwiami. Nim osoba ta się ujawniła, szatynka szybko zawołała:
-Nie właź!
-Bo co mi zrobisz? – zapytał jakiś męski głos. Chłopak wszedł do pomieszczenia z lekkim uśmiechem. Miał on czarne, krótkie włosy oraz zielone oczy.
-Kaja: KIM ON JEST I CO ON TUTAJ ROBI?! – wrzasnęła Avada.
-Spokojnie Av… Chodź – poprosiła chłopaka gestem dłoni, by do niej podszedł. Posłuchał jej i objął ją w talii.

-Domi, Avado… To jest… - Wzięła wdech. – James Syriusz Potter. Mój narzeczony.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mniej stron... Ale chciałam właśnie zamieścić te informacje, jakie są podane xD .
Macie kolejny szok? XD
Hm... dedyk dla Avady Snape ;D
Pozdrawiam
Kaja
PS :  Jeżeli chcecie się dowiedzieć o mnie czegoś więcej, zapraszam na zakładkę O autorce . :D .

6 komentarzy:

  1. No zaskoczenie!!! Rozdział wspaniały i nie mogę doczekać się następnego!

    OdpowiedzUsuń
  2. S-Z-O-K--N-A--M-A-K-S-A-!-!-!-
    Świetny rozdział czekam na więcej!!!
    Julie

    OdpowiedzUsuń
  3. N.I.E. W.I.E.R.Z.E! Takiego zaskoczenia mi brakowało! Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  4. No oczywiscie ze zaskoczeie i to ogromne ! Kobieto, kurde, skad ty masz tyle pomyslow w tej glowie? I to nie byle jakich pomyslow lecz super, genielnych i w dodatku strasznie wciągających ! :D tu wszystko sie tak ciekawie dzieje, niby akcja leci dalej a tu nagle niespodzianka i zwrot akcji. ;* nie no bomba ! I w dodatku Draco, biedula.. a co jesli on sobie wszystkiego nie przypomni? Przeciez to masakra jakas będzie. Oh, i ciągle zyje tym ostatnim zdaniem ! Ale ze to syn Pottera? Haary'ego? Wow ! :D czyli jest w koncu w tej ciązy?.. kurde. Tyle pytan a odpowiedzi brak, bo trzeba czekac na kolejny rozdzial ! Zabije <3 ale i tak kochaam ! Pozdrawiam ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ona żyje?? I Draco może odzyskać wspomnienia?? I ona jest w ciąży?? I to z nim?? Tak za użycie zamików powinnam dostać szóstkę. Nie no szok.
    Pozdrawiam
    ~Olciak

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo mam nadzieję że te zaklęcie pomoże Draconowi :D Nie no jak to James żyję? ;o Zabieram się za kolejny rozdział ;)
    Aga W ;P

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy