piątek, 21 lutego 2014

Odcinek 4 : Uparta Granger

PRZECZYTAJ !
Tym razem dopiska na początku...
Chciałam tylko poprosić o to, by zrozumiano o co mi chodzi...
Pod ostatnim odcinkiem, pojawił się komentarz od pewnego anonima... Po przeanalizowaniu jego komentarza (odpowiedziałam oczywiście na niego) chciałabym tylko powiedzieć... Nie "ukradłam" fabuły z filmu "Mustang z Dzikiej Doliny". Tylko się na tym filmie wzoruję. Dzięki niemu przyszedł ten pomysł. Wydarzenia owszem... mogą Wam się kojarzyć z tą ekranizacją, ale naprawdę... Próbuję coś naprawdę od siebie napisać. Piszę to oczywiście sama, ale... po prostu... podczas oglądania poszczególnych scen, w głowie przychodziły mi wypowiedzi, które mogłyby powiedzieć Draco albo Mionka. Wydarzenia mogą się brać z tego filmu, ale o żadnej kradzieży nie ma tutaj mowy! Staram się o oryginalność dla DRAMIONE ! Staram się także o to, byście mogli powrócić do tej cudownej bajki. Po tym opowiadaniu, będzie kolejne opowiadanie Dramione, tyle że albo z siódmego roku nauki w Hogwarcie, albo drugi semestr szóstego roku. A może nawet i piątego. Trzymając się kanonu sagi Joanny Kathleen Rowling ;3 .
To tyle na ten temat...
Odcinków (wraz z Epilogiem) będzie w sumie 5, albo 6. To zależy ;p .
Zapraszam do czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  Minęły dwa tygodnie... Okazało się, że tymi dwoma kobietami, są starszymi siostrami Blaise'a. Draco i Hermiona byli zamknięci w jednej zagrodzie. Musieli jakoś ze sobą wytrzymać... Zabini więcej uwagi "obdarowywał" pannie Granger. Draco zauważył, że Blaise zachowywał się... inaczej. Jak dla niego, był zbyt uprzejmy dla Gryfonki. 
  Przez te czternaście dni, znienawidzona przez siebie dwójka codziennie po trzy razy się kłóciła. Jak to można było ująć... Rano jako śniadanie, po południu jako obiad, a wieczorem jako kolacja. Rytuał.
   Czarnoskóry widząc to, postanowił zmienić nastawienie tej dwójki do siebie.
  Pod wieczór zjawił się, mając przy sobie dość grubą linę. Granger i Malfoy akurat byli w trakcie kolejnej kłótni. Gdy usłyszeli chrząknięcie brązowookiego, zwrócili ku niemu wzrok i mieli zdziwiony wyraz.
  Ten bez jakichkolwiek słów, z dwóch końców sznura, zrobił po jednej pętli, które zarzucił na szyje towarzyszy. Podszedł do bramy i otworzył ją.
  -No wychodźcie! Zmieńcie w końcu ten swój "rytuał dnia" , bo to zaczyna być wkurzające.
  Popatrzyli na niego jak na wariata. Ten tylko wywrócił oczami, podszedł do nich, po czym klepnął jednocześnie tę dwójkę w ich zady. Ruszyli przed siebie. Miał głęboką nadzieję, że to wypali.
  -Co my robimy, Granger?!
  -Weź się już zamknij, bo mam dość twoich marudzeń!
  -Nie będę się podporządkował do twoich poleceń, a już na pewno nie Zabiniego. 
  Ogier odwrócił się i mając zamiar wrócić do zagrody, ruszył. 
  Nagle...
  Lina, która wisiała mu na szyi, nie pozwalała mu na to, co chciał zrobić. A konkretniej, to nie pozwoliła na to klacz. Próbował całych sił, by przełamać "moc" towarzyszki, jednak nie spodziewał się tego, iż ma ona TYLE siły.
  -Weź się ogarnij! - syknął w jej stronę.
  -Nie wracamy! - warknęła. - Nie moja wina, że jesteśmy do siebie uwiązani, ale chce się nacieszyć wolnością i możliwości wybiegu, a nie ciągle siedzieć w tym małym pastwisku!
**
   Spacerowali w milczeniu wzdłuż brzegu jeziora. Nie odzywali się do siebie. Pierwszy raz w życiu, Hermionie zaczęło to ciążyć. Przez lata unikała tego Ślizgona jak ognia, ale skoro mają się "zinterpretować"...
  -Coś jesteś małomówny - zagadnęła.
  Ten tylko poszczycił ją spojrzeniem, ale się nie odezwał. Jak mu się nie chciało. Albo inaczej... nie miał ochoty na wymianę zdań, co się z tym wiąże - nie miał chęci na droczenia i kłótnie.
  Pokręciła tylko łbem i zmierzyli dalej. 
~
  Znajdowali się teraz na skraju miejsca, gdzie były o niewielkiej wielkości namioty. Kobiety na zewnątrz przygotowywały w kociołkach potrawy dla swoich rodzin. Usłyszeli jakiś głosik, pełny uradowania.
  -Koniki!
  Była to dziewczynka gdzieś około trzech lat, o czarnych włoskach, sięgających do łopatek, a jej karnacja była ciemna. Przez chwilę przeszło im na myśl, że to córka Blaise'a. Podeszła z szerokim uśmiechem na ustach do Dracona  i objęła jego charpę, nieświadomie ciągnąc konia za skórę. Przez ból, odtrącił energicznie dziewczyneczkę, przez co wylądowała na swoim tyłku. Gdy zaczęła płakać coś ukuło mu w klatce piersiowej. Po raz pierwszy poczuł wyrzuty sumienia.
  Podszedł do małej, trącąc  charpą delikatnie jej czoło. Ta znów się roześmiała i objęła jego łeb. Uniósł ją lekko w powietrzu i postawił na ziemi. Uradowana puściła go, przytuliła się do jego nogi, po czym po chwili wróciła do swojej matki, którą była jedna z sióstr Blaise'a.
  Klacz patrzyła na towarzysza z nieukrywanym zdziwieniem oraz podziwem. Okazał czułość wobec tej drobnej osóbki. 
  -Malfoy...
  Ten tylko krótko na nią spojrzał i spuścił łeb, idąc przed siebie. Nie mógł uwierzyć w to, że jego wróg widział go w chwili słabości. W chwili, gdy zdjął maskę obojętności. Najgorsze było to, że nie umiał znów jej założyć. Nie potrafił.
  -Malfoy... - powtórzyła.
  Nawet na nią nie spojrzał. Dotarli znów do jakiegoś jeziorka i patrzył na swoje odbicie w tafli wody. Stanęła pewnie obok niego, ciągle mu się przyglądając. Zauważyła, że nie był teraz taki jaki był zawsze. Nie stał przed nią ktoś, kto zawsze był zbyt zadufany w sobie. Teraz był... skruszony?
  -Dlaczego tego nie okazujesz na co dzień? - odezwała się ponownie.
  Ten tylko pokręcił głową. Już nie patrzył na swoje odbicie, tylko gdzieś w bok.
  -Proszę... powiedz.
  Nie mogła w to uwierzyć, że kiedykolwiek powiedziałaby do niego takie słowo jak "Proszę" ... Ona także zaczęła się zmieniać, ale najbardziej było to widać u niego.
  -Czemu ukrywasz swoją prawdziwą twarz, przed innymi...?
  Dalej milczał. 
  -Malfoy, odezwij się w koń...
  -Granger do cholery! Po prostu nie mogłem! - przerwał jej, gwałtownie kierując swój wzrok na nią. Przez ten chwilowy kontakt wzrokowy mogła dostrzec w jego stalowych tęczówkach smutek. Kiedy się zorientował, że nie ukrywa ponownie swoich uczuć, przerzucił swój wzrok na taflę wody.
  -Dlaczego? 
  -Jestem na przesłuchaniu, czy jak?!
  Domyślała się, że jej nie odpowie. Taki już Malfoy był.  Jednak szczerze w gdzieś głęboko czasami zastanawiała się, co ukrywa pod tą maską obojętności przez te wszystkie lata. Gdy nastąpiła chwila ciszy, wiedziała, iż nie da rady wyciągnąć tej informacji od towarzysza. Chciała już zawrócić, czy powstrzymał ją głos Ślizgona:
  -Nie potrafiłem. Przez ojca, który ciągle mi wpajał głupie zasady i mówił, że okazywanie uczuć, to oznaka słabości.
  Klacz odwróciła się w jego stronę, pokonała dwa kroki, które ich dzieliły i po prostu - nie wiedziała dlaczego - oparła swój łeb o jego. O dziwo! Nie odtrącił jej.
  Potrzebował tego. Potrzebował uczucia, że chociaż nie jest on komuś obojętny. Chciał czuć. Po prostu czuć. Chciałby się teraz jak małe dziecko przytulić się do piersi swojej matki, czy objąć swojego ojca.
  Dlaczego ona to zrobiła? Dlaczego zrobiła taki krok? Impuls. Wiedziała, że Draco nie miał łatwego dzieciństwa, ale nigdy by nie pomyślała, że jego własny ojciec powiedział mu, iż okazywanie jakichkolwiek uczuć jest słabością. Wadą. 
  Nie była świadoma tego, że podczas wykonania tego niecodziennego kroku, zburzyła prawie cały mur, który był pomiędzy nimi postawiony, przez te lata.
  Niespodziewanie stało się coś, co zaskoczyło po raz kolejny...
  Malfoy zrobił taki gest głową, że "owinął" przód szyi towarzyszki, przyciskając ją, jakby ją przytulił. Było to niezwykłe uczucie.
~*~
  Minęły kolejne trzy dni...
  Blaise z tajemniczym uśmiechem na ustach, próbował położyć na grzbiecie przyjaciela koc, na którym zamierzał potem usiąść i udać się na "przejażdżkę". Nie było z nim tak łatwo. W końcu Dracze wpadł na pomysł, by podroczyć się z brunetem. 
  Uspokoił się i pokazał gestem ciała, że zezwala na ułożenie na swoim grzbiecie zielono-srebrnego koca. Z wyraźną ulgą na twarzy, ciemnowłosy położył materiał i upewniając się zarazem, położył swoje dłonie na derce i powoli zamierzał zasiąść. Gdy był w połowie do wykonania swojej czynności, mustang podskoczył, odtrącając przyjaciela, przez co zaczynał się śmiać w koński sposób. Gdyby był teraz człowiekiem, powietrze wypełniłby także jego śmiech, ale nie taki z ironią, tylko... szczery. 
  Tą sytuacją był także rozbawiony "poszkodowany". Nie umiał powstrzymać rozbawienia, jakie się w nim obudziło. Widząc szczęśliwego przyjaciela, on także był szczęśliwy. Zmieniał się. Było to widać. Dracon Malfoy naprawdę zaczął zamieniać swój charakter w inny. Albo po prostu... te, które okazywał dotychczas, porzucił gdzieś w dół, a przewyższały kompletnie inne cechy.
  Ogier podszedł do siedzącego na trawie przyjaciela, a ten zaś położył swoją dłoń na jego chrapie. Spojrzał mu w oczy. To samo zrobił koń.
  -Zmieniasz się - odezwał się Blaise. - Nie jesteś już taki, jak kiedyś. Ukazujesz uczucia. Zakopałeś z swoją towarzyszką topór wojenny, albo bym powiedział, że nawet zburzyliście mur. Nie buduj go znów z Hermioną. Jesteś teraz lepszą osobowością, Draconie.
  To zaskoczyło arystokratę. Skąd Zabini mógł wiedzieć, że to on? Że on jest mustangiem, a Granger klaczą pinto? Ciemnoskóry wyczytał te nieme pytanie z stalowych tęczówek towarzysza. Nie ukrywały już uczuć. Granger go zmieniła.
  -Po prostu tylko wy na tym świecie się tak zachowujecie, jak zachowujecie. Znaczy się... zachowywaliście. Nie trudno was rozpoznać. 
  Cały Zabini... On zawsze by go rozpoznał. Jak mógł w to zwątpić?
  Nie mieli pojęcia, że zza krzewów, obserwowała ich Hermiona. Można było przysiąc, że się uśmiechała na ten widok. Przez ten cały czas w innej lokalizacji, wyszedł im na dobre. Nie mogła uwierzyć w to, że Malfoy się zmienia...

9 komentarzy:

  1. Sialala.. wiem, ze aktualnie czekasz azCi odpisze na fb ale najpierw musialam wejsc tu. :D no normalnie musialam wejsc z ciekawosci! I ty mi powiedz, czy ja dobrze zrozumialam: ze niby 5/6 odcinkow?!!!!! Ze no chyba nie !! :D ja chce mnostwoo!! :p
    Co do tego odcinka: GENIALNY! Chyba jeden z najdluzszych i najciekawszych, a co za tym idzie i jeden z najlepszych!! :* super to jest! Boskie to jest! Mrasnie to jest: Mrr.... *-* hihiihiih.. ta sytuacja.. Dracon.... Hermiona.. no i jeszcze, ze niby, ze Zabini wie (?!) Szok. :D dodawaj kolejny rozdzial !! Czekam niecierpliwie! ;*** pozdrawiam i weny!!!
    PS. I nie strasz mnie juz tak nigdy wiecej !! Bo I kill you ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeju jak słodko *.* przepraszam, ale się rozpłynęłam w nadmiarze miłości XD Słodko. Słodko. Czy ja już mówiłam, że słodko? XD
    Nie wiem czemu ktoś miałby się oburzać na kopię zdarzeń z mustanga. Równie dobrze mógłby się oburzać na fan fiki, bo to przecież zgapianie fabuły XD
    Mnie to nie obchodzi, opowiadanie jest super i konie, kropka, trzy wykrzykniki :33

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze coś mi tu niepasowo do Blaise'a, teraz już wiem co! Świetny odcinek! Słodki! Czekam na następny i mam nadzieję, że nie ostatni ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny rozdział :) To, że wzorujesz się na ''Mustangu z Dzikiej Doliny'' nikomu nie szkodzi. Jest to bardzo orginalne Dramione i nikt nie powinien się oburzać.
    Czekam na następny i pozdrawiam,
    Crazy

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam słów na ten rozdział :) Czekam na następny.
    Dramione True Love <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Uch. Wiedziałam, że Zabbini wie. I jeszcze ten słodki Draco. Czekam na kolejny rozdział
    ~Olciak

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojojku jakie sweet! Pieknie i gratulacje!

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy