środa, 19 lutego 2014

Wstęp

PRZENIESIONE Z INNEGO BLOGA NA TEGO !

  Dracon Lucjusz Malfoy oraz Hermiona Jean Granger mają zamiar razem ze swoimi przyjaciółmi wrócić na ostatni rok nauki w Hogwarcie. Otrzymali zezwolenia od dyrektorki - Minervy McGonagall.
  Jednakże...
  Był pewien warunek...
  Nie znali go.
  Mieli się stawić w jej gabinecie dnia trzydziestego pierwszego lipca tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego ósmego roku. To było właśnie następnego dnia.
  Niestety...
  Ta wymieniona na początku dwójka byli największymi wrogami numer jeden. Od ich pierwszego spotkania zbudowali ogromny, potężny mur, który ich dzielił. A największym tego powodem były ich statusy krwi. Mężczyzna o blond włosach i stalowych oczach był arystokratą czystej krwi, zaś kobieta o bujnych, brązowych lokach i czekoladowych oczach pochodziła z rodziny mugoli.
~*~
  Przez całą podróż w ogóle się do siebie nie odzywali. Byli w oddzielnych wagonach. Nie przeszkadzało im to, wręcz przeciwnie. We wnętrzu pryskali z radości, że nie będą musieli znosić swojego towarzystwa w pociągu. 
***
  -Uważaj jak leziesz! - warknęli na siebie w tym samym czasie, gdy zamyśleni zderzyli się w korytarzu jednego z wagonów, gdzie mieli już wyjść na stację w Hogsmeade. - Nie gadaj w tym samym czasie co ja! - zawołali razem. - Chociaż dzisiaj sobie odpuść, bo wiadomo, jak to się skończy!
***
  Brązowowłosa wypowiedziała hasło do posągu, który posiadał wejście do ich celu. Figura drgnęła i zaczęła się powoli obracać wokół własnej osi, unosząc się ku górze i ukazując schody. Obydwoje stanęli na schodku i czekali, aż w końcu doją na szczyt.
  Posąg się zatrzymał, a dziewczyna od razu podeszła do drzwi i zapukała do nich. Gdy odzyskała odpowiedź, położyła dłoń na klamce, nacisnęła ją i otworzyła wejście.
  Gabinet nic się nie zmienił. 
  McGonagall siedziała na fotelu po drugiej stronie biurka. Uśmiechnęła się do szatynki, która odwzajemniła ten gest. Kiedy ujrzała dziedzica Malfoyów tylko skinęła głową, na co on się lekko ukłonił. Maniery.
  -Cieszę się, że w końcu dotarłaś, panno Granger. No i pan Malfoy - dodała od niechcenia.
  -Jaki warunek mamy spełnić? - odezwał się w końcu z lekka zirytowany.
  -Streszczę... Będziecie musieli się zinterpretować. A będziecie musieli tego dokonać w ciągu miesiąca. A dokładniej do trzydziestego sierpnia tego roku. 
  -ŻE CO?! - ryknęli jednocześnie nastolatkowie patrząc na dyrektorkę jak na wariatkę.

7 komentarzy:

  1. Chwila, chwila.... Że co? XD już to widzę :p czuję nienawiść w powietrzu XD scena jak mówili razem w jednym momencie była świetna ;) tak częsta a ja i tak się na niej śmieje jak głupia XD ok, lecę czytać ciąg dalszy ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Robi wrażenie.... I jak dla mnie wprowadza nutkę tajemniczości pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm ciekawe jak to rozwiniesz

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie się zapowiada... :)
    Paula; D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oryginalne, ciekawe. Nigdy nie oglądałam Mustanga z Dzikiej Doliny ani nie czytałam, ale może ty mnie zachęcisz?? A narazie czytam dalej.
    ~Olciak

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no ekstra! czytam mnostwo blogow na temet Granger i Malfoya ale ten jest chyba najlepszy! Tak fajnie sie zapowiada...

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy