piątek, 21 listopada 2014

5 ~~ Nie wiedziałam...

                Spojrzał na dokumenty.
                – Jak to się nie polepsza? – spytała.
                – Twoje wyniki mówią za siebie, panno Dalton.
                Kaja i Cant zmarszczyli brwi.
                – Nie jestem panną Dalton, tylko panną Malfoy. Kaja Fione Malfoy.
                Popatrzył na nią zdziwiony.
                – A nie Elizabeth Hope Dalton?
                – Pomylił pan wyniki badań?
                Przekartkował papiery.
                – To panna Dalton ma białaczkę…
                – Czyli Kaj jest zdrowa? – spytał z nadzieją Stephan.
                – Tak. Jest zdrowa. A te objawy to przez to, iż panna Malfoy ma osłabiony organizm. A pan jak się czuje, panie Cant?
                Spojrzał nieco zmieszany na lekarza. Dziewczyna wiedziała, że towarzysz coś przed nią ukrywa. Zaczęła się o niego martwić. On jednak milczał. Spostrzegła, iż bawi się nerwowo swoimi palcami.
                Nagle gwałtownie pobladł. Zacisnął powieki. Zaczął ciężej oddychać.
                – Stephan? – szepnęła.
                Medyk szybko podszedł, a dziewczyna wstała szybko z łóżka i go położyła.
                – Kaja wyjdź.
                – Ale…
                – Wyjdź! – rozkazał stanowczej pracownik.
                Trzynastolatka nie miała wyboru. Wybiegła z Sali, zamykając za sobą drzwi. Usiadła na krześle i schowała twarz w dłoniach. Co się z nim dzieje? Przywiązała się do niego i to bardzo. Podczas prób często widziała, jak wtedy, gdy jako Michael miał obrazić Jessicę, chciało mu się po prostu śmiać, ale bardzo dobrze mimo wszystkiego wczuwał się w swoją rolę.
                Chciała mu pomóc, ale… nie wiedziała jak.
                – Kaj? – usłyszała głos swojej siostry. – Dlaczego nie leżysz? Masz odpoczywać.
                – Jean ja nie mam białaczki! Mam tylko osłabiony organizm!
                – Przecież wyniki…
                – Medyk pomylił się w papierach! To jakaś Elizabeth Dalton ma białaczkę!
                – To dobrze, że jesteś zdrowa. – Przytuliła ją mocno. – Tylko coś nie widzę, byś była szczęśliwa. Co się dzieje?
                – Stephan… Coś mu dolega, a ja nie wiem co!
                – Ten chłopak o brązowych włosach i szarych tęczówkach, co ciągle przy tobie siedział?
                Kiwnęła tylko głową twierdząco.
                – A gdzie jego rodzice?
                – Jego mama umarła, kiedy miał pięć lat. A tata jest w Nowym Jorku, bo tam wysłali go z pracy.
                – To gdzie on mieszka? Przecież nie jest pełnoletni.
                – Mieszka ze swoją ciocią Clarissą. Jen… Jak mogę mu pomóc?
                Jean pogładziła siostrę po jej blond włosach. Przefarbowała je na potrzebę przedstawienia. W zasadzie aż do dzisiejszego dnia, nosiła perukę, która była bardzo podobna do jej naturalnego koloru. Nie chciała, by rodzina odkryła, iż przefarbowała włosy, bo wtedy musiałaby powiedzieć, dlaczego zmieniła barwę włosów, ale te przedstawienie miało być niespodzianką. Tylko Harry wiedział o „Just A Dream”.
                Starsza siostra widocznie dopiero teraz zauważyła zmianę barwy jej włosów.
                – Kiedy przefarbowałaś włosy?
                Westchnęła. Musiała powiedzieć.

                – Mam główną rolę w przedstawieniu o tytule „Just A Dream”. Premiera jest za tydzień, zaś ostatnia próba za pięć dni. Stephan jest drugim głównym bohaterem. Nie mów nic rodzicom, bo chcę, by to była dla nich niespodzianka. Tylko ty i Harry o tym wiecie. Boję się, że coś się z moim „partnerem” stanie…
                – Bądź dobrej myśli. Na pewno będzie do… - Urwała.
Uniosła wzrok i odwróciła głowę w tył, gdyż usłyszała znajomy głos: – …wyjdziesz z tego. Nadzieja umiera ostatnia, Elizabeth. Pamiętaj jakie drugie imię nosisz.
– Kaja? – odezwała się Jean, wstając z krzesełka.
Rozpoznała kobietę o czekoladowych oczach i brązowych, sięgających do łokci włosach. Nie widziała jej od trzynastu lat, a jednak ją poznała. Ale przecież… ona zginęła w III Bitwie o Hogwart w 2017 roku. Sama widziała jej martwe ciało.
Brązowooka spojrzała na panią Zabini. Uśmiechnęła się delikatnie. Prawie się nie zmieniły z wyglądu.
– Nina – odparła. – Nina Venia Dalton.
– Zmieniłaś sobie imiona i nazwisko?
– Imiona zmieniłam na własne żądanie, ale nazwisko poprzez małżeństwo.
– Jesteś mężatką? – uśmiechnęła się.
– Tak, od sześciu lat.
– Kto jest tym szczęściarzem?
– Nikodem Dominic Dalton – uśmiechnęła się i lekko jej poczerwieniały policzki. – Przyjaciel z wczesnego dzieciństwa.
– A to wasza córeczka? – spytała, posyłając małej uśmiech.
Miała coś około czterech lat. Miała jasnobrązowe włosy i brązowe oczy, które odziedziczyła po swojej matce.
– Tak, nasz największy skarb. Elizabeth Hope Dalton.
– Czyli to ona ma raka krwi? – odezwała się Kaja, stając obok swojej siostry.
– Tak… Skąd wiesz? – zapytała mała.
– Lekarz pomylił wyniki badań i myślał, że to ja mam białaczkę.
– Miałaś osłabiony organizm, prawda?
– Tak, proszę pani. Ale nie traćcie nadziei. Elizabeth na pewno wyzdrowieje. Musicie w to wierzyć. Siedem lat temu mój tata się ocknął z rocznej śpiączki po wypadku samochodowym. Mama w ogóle już traciła wiarę, że się kiedykolwiek obudzi. Jednak w lipcu 2023 roku otworzył oczy i powrócił do rzeczywistego życia.
– Po tym wypadku z lipca 2022 roku? Wtedy jak samochód prawie się zderzył z tirem? To chyba wtedy kierowca musiał nie uważać.
– To była moja wina. To ja byłam tym kierowcą – przyznała Zabiniówna.
– Przepraszam… Nie wiedziałam… – zmieszała się Nina.
– Nie… Nic się nie stało. Tylko jestem jeszcze przewrażliwiona na temat tego całego zdarzenia.
– Rozumiem cię doskonale, Jean.
Z Sali wyszedł medyk. Panna Malfoy od razu podeszła, pytając szybko: – Co z Stephanem?
– Panno Malfoy…
– Co się dzieje z Stephanem Philipem Cantem? – przerwała mu, kładąc nacisk na swoje własne wypowiedziane przez nią słowa.
– Nic nie wiesz? – zapytał.
– Nie, nie wiem nic, a nic!

– Stephan Philip Cant czeka na potrzebujący narząd, bo musi mieć przeszczep serca.


----------------------------------
Zaskoczeni? xD
Akurat mam taki super pomysł, że ostatnie rozdziały będą pod takim em... napięciem? :D Wiem, co się stanie, bo rozplanowałam dokładnie (pomińmy, że trwało to z dobre pół nocy i jeszcze cztery godziny lekcyjne XD) jak to się wszystko potoczy ;)
Pozdrawiam!
Kaja.
PS: Za 69 (XD) dni będzie 29 stycznia... Może coś zaplanuję, by wstawić jakąś miniaturkę na urodziny? :3 Bo na ostatnie (15-ste) urodziny dałam Epilog "Till I Forget About You" xD 

5 komentarzy:

  1. Wspaniały!!!!!!
    Pozdrawiam i weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O kochana! Ale tu sie teraz dzieje. :D jak jeden zdrowieje drugi okazuje sie chory, a ludzie z dawnych lat nagle pojawiaja sie tak naprawde z nikad. :P SZOK niemialy xdd coz ja moge powiedziec? :* to jest GENIALNE!!! ;3 Pozdrawiam! juz nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu. ;)
    Zielonoo;*

    OdpowiedzUsuń
  3. O Jezusiu, jeden chory, drugi zdrowy, ale nie, jednak na odwrót musi być, kurcze, końcówka = szok po prostu xp czekam na next
    Pozdrawiam i weny życzę ;)
    ~Vin
    http://miniatures-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie wieże, po prostu nie wieże... Jak mogłaś? !
    Rozdział genialny, ale końcówka... mnie zniszczyła....
    Pozdrawiam i życzę weny
    Julie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo kurde to mnie zaskoczyłaś, jak dobrze że Kaja nie jest chora :) No ale szkoda mi Elizabeth ;( Oo kurcze mam nadzieję że znajdzie się dawca dla Stephana :)
    Aga W ;)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętasz tę zasadę? Czytasz=Komentujesz ?
Żyjcie proszę tą zasadą :) Każdy komentarz motywuje.
Jeżeli nie chcecie z swojego konta, to piszcie anonimem.
Bardzo bym się ucieszyła, gdyby czytelnicy pozostawiali po sobie ślad w postaci komentarza :*

~~Kaja Malfoy